18.05.2011
Romantyczny
spacer Kolat i Nadala:
W
poniedziałek,16 maja paparazzi przyłapali najbardziej znaną
obecnie parę sportowców na romantycznym spacerze wzdłuż plaży
Cala Murta mieszczącej się w jednym z najsłynniejszych morskich
kurortów na Majorce,Porto Cristo. Polka i Hiszpan nie szczędzili
sobie czułości;obejmowali się,szeptali sobie czułe słówka,a
nawet całowali.
'Jesteśmy
bardzo szczęśliwi'-wyznała w jednym z wywiadów Kinga-'Sądzę,że
oboje traktujemy ten związek bardzo poważnie'
Przypomnijmy,że
jest to pierwsza deklaracja ze strony zainteresowanych,którzy
spotykają się od lipca ubiegłego roku,ale ukrywali swój związek
do połowy września.
Czyżby
Steffi Graff i Andre Agassi doczekali się swoich następców?"
–
Znów czytasz te głupoty? –
spytał poirytowany Rafael wchodząc do salonu. Siedziałam swobodnie
na sofie i wpatrywałam się w ekran laptopa od dobrych kilkunastu
minut, chichocząc okazjonalnie. Tak na marginesie,przeprowadziłam
się z Wrocławia na Majorkę dopiero w marcu,mimo iż Rafa
twierdzi,że jestem urodzoną Majorkanką. Wolałam się jednak nie
spieszyć biorąc pod uwagę wydarzenia w Nowym Jorku w zeszłym
roku. No i jest jeszcze praca,która nie daje o sobie zapomnieć,a
akurat tak się złożyło,że w marcu było jej mniej niż
zazwyczaj,głównie za sprawą naszych słabych wyników w Indian
Wells i Miami,ale to już zupełnie inna historia....
–
A czemu nie? To nawet zabawne –
odparłam – Wiesz,że teraz patrzę na to od zupełnie innej
perspektywy?
–
Z pewnością skarbie – Rafael
podszedł do sofy i cmoknął mnie lekko w usta – Mnie też jest
znacznie łatwiej – kolejny buziak – A poza tym,muszę się tobą
chwalić,a nie cię ukrywać.
Przeciągnęłam
go na kanapę i pocałowałam mocno. Odwzajemnił pocałunek i zajął
się zdejmowaniem ze mnie bluzki. Kiedy ją w końcu odrzucił na
bok,zajął się całowaniem mojej szyi a ja rozpięłam guziki jego
koszuli. Całował mnie coraz niżej aż w końcu jego palce rozpięły
guzik moich spodni i rozsunęły suwak. Zsunęłam je z lekkim
trudem(moje biodra były stanowczo za szerokie!)I kiedy miał się
już zabrać za stanik...zadzwonił dzwonek do drzwi.
–
Och,tylko nie to! – jęknęłam
– Nie otwieraj,proszę cię.
–
A jeśli coś się stało? –
Rafael momentalnie oprzytomniał – Zaczekaj tu.
Powiedział
i pospiesznie się ubierając pomknął otworzyć drzwi.
–
Mamo,dlaczego dzwonisz? –
usłyszałam gdy otworzył drzwi – Przecież nie musisz!
–
Wiem,ale nie chciałam wam
przeszkadzać...no i nie myliłam się.
–
Nie,skąd-skłamał,przynajmniej
jak dla mnie – Coś się stało?
–
Och,chyba wysadziło mi korki.
Mógłbyś mi pomóc?
–
Pewnie mamo. Kinga,skarbie
wracam niedługo!
–
Jasne – mruknęłam w
odpowiedzi,ale głośniej dodałam – Dobrze kochanie!
I
zanim zdążyłam dokończyć drzwi się zamknęły. Cóż,nici z
romantycznego wieczora...
Chyba
pozostała mi jedynie gorąca kąpiel i wieczorna telewizja.
Od
kiedy się przeprowadziłam,wieczory spędzaliśmy zazwyczaj razem z
całą rodziną Nadalów. Jedliśmy razem kolację,graliśmy w
karty,albo po prostu rozmawialiśmy. Atmosfera była wspaniała,pełna
bliskości i rodzinnego ciepła. Nikt nie patrzył na mnie z ukosa.
Stałam się częścią ich rodziny,nikt nie traktował mnie jak
obcą. Jeśli już,to tylko ze względu na mój akcent i niezbyt
jeszcze perfekcyjne posługiwanie się majorkańskim dialektem. Nie
raz wszyscy mieli ubaw z przeinaczanych przeze mnie słów. Rafael
uważał,że to słodkie,więc nie przejmowałam się tym zbytnio.
Czułam,że
to właśnie jest moje miejsce na ziemi.
Uwielbiałam
też miejscową kuchnię. Nie dość,że była zdrowa i zgodna z moją
sportową dietą to jeszcze w dodatku pyszna. Owoce morza,oliwki,dużo
warzyw,chude mięso...uwielbiałam wszystkie te produkty i cieszyłam
się mogąc je pochłaniać codziennie w gigantycznych ilościach(nie
przesadzam,naprawdę bardzo dużo tego jem!). A znając tak doskonale
gotującą kobietę jaką jest Ana Maria Parera moje życie naprawdę
zdawało się być doskonałe. Jednak nie było.
Namiastkę
tego raju zaznawałam łącznie przez niecałe pół roku;gdy nie
trzeba było jeździć po świecie i grać. Kochałam tenis,ale
kochałam również mój nowy dom i opuszczałam go z żalem. No i
zostawała jeszcze kwestia odwiedzania rodziców we Wrocławiu,którzy
nie byli zachwyceni faktem zmiany mojego miejsca zamieszkania.
Starali się tego nie okazywać co prawda,ale gołym okiem można
dostrzec,że męczyli się tym. Coraz częściej też kłócili się
z tego powodu. Nie wróżyło to dobrze i miałam czasami wyrzuty
sumienia,że ich zostawiłam,ale przecież nie mogłabym z nimi
mieszkać do końca życia.
Myślę
też,że klimat Majorki lepiej wpłynął na mój wybuchowy
temperament i dość skutecznie go utemperował. Mam tendencję do
bardzo gwałtownego wyładowywania negatywnych emocji,niegdyś
również na korcie. Typowa dziewczyna z dużego miasta.
Ale
teraz,słuchając codziennie łagodnego szumu morskich fal,kąpiąc
się w złocistych promieniach słońca zdającego się nigdy nie
znikać zza horyzontu i spędzając całe dnie w objęciach
ukochanego,nie miałam najmniejszych powodów do złości.
Weszłam
do sypialni i uchyliłam drzwi balkonowe. Chłodne,przyjemne
powietrze natychmiast rozproszyło gorącą,duszną-ale również
przepełnioną miłością i namiętnością- atmosferę panującą
wewnątrz. Włożyłam do odtwarzacza "Loud",najnowsza
płytę mojej ukochanej Rihanny,którą podarował mi
Rafa....właściwie bez okazji,kliknęłam parę razy guzik i
położyłam się na łóżku nucąc leniwie.
Niczego
więcej teraz nie potrzebowałam.Welcome back. Pewnie nie spodziewaliście się,że tak szybko co? :D
Nowa część to i nowy szablon. Jak się podoba? Mi osobiście najbardziej do gustu przypadła ta ozdobna czcionka xD
No,pierwszy tak jakby informacyjny,ale od piątku wracamy do akcji. Przede wszystkim będzie trochę więcej tenisa.
No to...see you!
Gatique
Szablon jest jak najbardziej w porządku, choć (powiem Ci na wstępie) inaczej wyobrażałam sobie Kingę, nie wiem. No chyba, że to znowu nie Kolat na szablonie, a ja się mylę. XD
OdpowiedzUsuńW każdym razie jest całkiem ładny. Skromny, kolorystyka też jest okej. Nic dodać, nic ująć.
Oj, coś czuję, że ta cała sielanka niedługo zniknie. Wybacz mi Kinga, ale nie lubię Twojego wybranka. Nie chcę, abyś znów cierpiała, ale nic na to nie poradzę! Coś mi w nim nie pasuje i tyle.
Stanowczo za mało Spencera i Mariny, ja na nich ciągle czekam. *u*
Mam nadzieję, że jej rodzice się nie rozwiodą z takiego powodu. Wydaje mi się, że taka reakcja byłaby przesadzona. No bo każdy w końcu musi ,,wyfrunąć z rodzinnego gniazdka''. Taka jest prawda i nic, ale to nic z tym nie zrobią. :3
Już druga część. Jak to szybko zleciało! :o
Pozdrawiam, karmeeleq.:D
W tym szablonie chyba ważny jest też cytat, co nie? (Tyle razy zgadłam, co tam sobie wymyśliłaś, że może i teraz dobrze trafiam?...) Osóbka na nim ładna, ale to znowu nie Kinga. Jest jakaś zbyt delikatna, filigranowa... Kingę wyobrażam sobie jako sportowo zbudowaną brunetkę o opalonej cerze, taką energiczną, z błyskiem w oku... :D
OdpowiedzUsuńDużo czasu minęło od zakończenia tamtej części, i dużo się zmieniło. Kinga mieszka na Majorce, przede wszystkim! Ukochane (domyślam się, że jedyne) dziecko wyfrunęło z rodzinnego domu i rodzice po nim płaczą. Ale muszą pozwolić jej zająć się nowym, własnym życiem.
W takim razie do piątku, czekam na rozwinięcie wydarzeń :) I nie zapomnij o Marinie i Spencerze, ja ich też tu uwielbiam i muszę wiedzieć, czy wszystko u nich jak należy! :D
Szablon chyba najładniejszy z dotychczasowych! Ciekawe, co nam jeszcze zafundujesz, przecież taka sielanka z Rafą chyba nie będzie wiecznie trwać. Chociaż Kinga najwyraźniej znalazła swój "skrawek nieba" ;]
OdpowiedzUsuń