Tekst

piątek, 2 października 2015

2.10 Szczęśliwa?

Łączne przygotowanie fryzury,makijażu,dobranie dodatków i znalezienie pończoch samonośnych zajęło mi chyba z godzinę. Ale opłacało się.
Wow,Kinga wyglądasz prześlicznie – wyszeptał Rafael gdy w końcu wszedł do sypialni i mnie zobaczył. Sam miał na sobie bladoniebieską koszulę związaną dość luźnym czarnym krawatem,marynarkę i spodnie od garnituru . Na włosy nałożył tylko trochę żelu pozostawiając swoje śliczne loczki w lekkim nieładzie,tak jak lubiłam najbardziej
Dziękuję – odparłam krótko chwytając czarną kopertówkę – Ty też wyglądasz dobrze. A więc...idziemy?
Szkoda tylko,że to dla mnie ostatni raz-pomyślałam smutno.
Jasne – otrząsnął się z zamyślenia i otworzył przede mną drzwi do pokoju.
Poszliśmy na piechotę zważywszy na to,że miejsce docelowe znajdowało się zaledwie kilka minut spacerem od naszego hotelu. W sercu Krakowa wszystko było praktycznie w jednym miejscu,tak,że na spacer wybierało się bez jasno określonego celu.
Ze środka restauracji elegancja i wykwintność biły od bogato zdobionego szyldu aż po drewniane belki. We wnętrzu dominowały kolory biały i beż;obicia krzeseł były brązowe,a firanki w oknach w obu wariantach kolorystycznych. Nawet wszechobecne na ścianach obrazki miały dopasowane kolorystycznie ramy. Ponadto przy każdym nakryciu stały kieliszki do wina. Nie ukrywam,że restauracja robiła piorunujące wrażenie.
I jak ci się podoba? – spytał odsuwając mi krzesło
Wspaniale – odparłam zgodnie z prawdą – Jak znalazłeś akurat to miejsce?
Machnął ręką siadając naprzeciwko.
Jakoś się udało.
Kelner odziany w elegancki strój przyniósł nam menu. Kiedy je otworzyłam,wybałuszyłam oczy ze zdziwienia.
Rafael,czy ty wiesz jak tu jest drogo? – spytałam cicho nachylając się nad stołem.
No to co? – wzruszył ramionami – Stać nas.
Że co proszę?Ten,który uważa,że w złym guście jest kupowanie drogiego samochodu,bo to zbyt dosłowny sposób na chwalenie się majątkiem beztrosko mówi mi,że stać nas na dania po siedemdziesiąt złotych za porcję?Ok,coś ewidentnie się tutaj dzieje.
Zlustrowałam wzrokiem kartę. Nie potrafiłam sobie wyobrazić jak wyglądają niektóre dania. Ja,Polka z krwi i kości,a co dopiero Hiszpan,który ledwo mówi po angielsku.
Eeee,Kinga mogłabyś jakoś przetłumaczyć mi nazwy tych dań? – spytał speszony – Kompletnie nic nie rozumiem.
A czy ja kiedykolwiek uczyłam cię mówić po polsku?Wybacz,ale ja też nie wiem jak mam ci to najlepiej objaśnić.
Postaraj się – nalegał – Co jeśli zamówię sobie coś z serem?Będzie wstyd przed całym lokalem.
Zaśmiałam się cicho. Rzeczywiście,Rafa Nadal,król mączki awanturujący się o miligramy sera w jednej z polskich restauracji brzmiałby śmiesznie nawet na okładce zwykłego szmatławca.
Na tyle ile zdołałam objaśniłam mu więc skład poszczególnych dań.
Czy dokonali już państwo wyboru? – spytał z chłodną uprzejmością kelner,który uprzednio podał nam karty.
Och tak – powiedziałam i wymieniłam nazwy wybranych przez nas potraw.
Mam nadzieję,że się nie otrujemy – powiedział z uśmiechem Rafael biorąc do reki moją dłoń.
Ja też. Ale nie rozumiem po co musimy marnować pieniądze aż tutaj
Niedługo się dowiesz – odparł tajemniczo głaszcząc moją dłoń.
Zaczynałam coraz bardziej się denerwować. Po co ta cała szopka?Nie prościej powiedzieć prosto w oczy "Wybacz kochanie,zdradziłem cię,nie możemy być już razem"?Czy on musi być aż tak idealny,że serce mnie boli na myśl o rozstaniu?
W międzyczasie zamówiliśmy jeszcze wino i rozmawialiśmy o jakichś bzdurach. Przypomniała mi się randka z Verdasco rok temu. Byłam podobnie zdenerwowana jak i teraz. Z tą różnica,że wiedziałam o planach Verdasco wobec mnie. Wobec każdej ma ten sam. Łóżko. A Rafael jest niekiedy prawdziwą zagadką w kwestii swoich planów.
Sączyliśmy znakomite czerwone wino dopóki nie przynieśli naszych dań. Po raz kolejny niemal doznałam szoku.
Robi wrażenie – skwitowałam.
Absolutnie – przytaknął Rafael biorąc do ręki widelec.
Spróbowałam swojego indyka. Nie cierpiałam oscypków,jednak ten był tak znakomicie wkomponowany w całe danie,że nie było prawie go czuć.
To jest najlepsza rzecz jaką w życiu jadłam – oznajmiłam po przełknięciu kilku kęsów.
Hej,a co z moim makaronem z krewetkami? – zasmucił się na żarty Rafael
Musiałam się roześmiać na widok jego przygnębionej miny.
Wiesz,że go uwielbiam,ale to jest...
Nieziemskie? – podsunął?
Tak!
Ten łosoś też. – zgodził się.
Jedliśmy w milczeniu co jakiś czas wtrącając jakieś uwagi. Gdy już mieliśmy dość,Rafael ponownie napełnił nam kieliszki krwiście czerwonym winem.
I jak?Zadowolona? – spytał upijając łyk.
Bardzo – przyznałam niechętnie. Jak na kogoś kto planuje rozstać się z dziewczyną zorganizował to zbyt elokwentnie. – Jestem pod wrażeniem twojej organizacji.
Nie zrobiłem tego sam – przyznał spuszczając wzrok.
Oho,zaczęło się. Wyprostowałam się na krześle.
Tak naprawdę to muszę ci się do czegoś przyznać...
Dość. Nie mam siły tego słuchać.
Rafael przestań – nakazałam wyciągając dłoń – Ja o wszystkim wiem.
Momentalnie zbladł i przygarbił się na krześle.
A-ale j-jak to? – wyjąkał zaskoczony.
Normalnie – skrzyżowałam ręce na piersi. – Podsłuchałam twoją rozmowę z Tomeu. I widziałam tego smsa.
Nie powinnaś czytać czyichś wiadomości – warknął.
Tym jednym razem się odważyłam. I proszę,co z tego mam?
Rozłożyłam ręce w bezradnym geście.
Także proszę,powiedz mi to prosto w oczy. Tu i teraz. – skończyłam wyginając się do tyłu.
Nie mogę .Nie tutaj – mruknął speszony rozglądając się dookoła. Niektórzy ludzie zdawali się nas rozpoznawać,jednak mieli na tyle przyzwoitości,że nie podchodzili.
Dobrze. A więc wracajmy.
Zagrałam w otwarte karty i teraz widzę,że się opłacało. Ta niepewność duszona w sobie chybaby mnie w końcu zabiła. A może to przez to wino.
Milczeliśmy przez całą drogę powrotną. Rafael wyglądał na szczerze zaskoczonego i zawstydzonego. Miał ku temu powód. Nie widziałam sensu zaprzeczać.
W drzwiach jak zwykle przepuścił mnie przodem. Zdjęłam z ramion kurtkę,a Rafael ujął mnie za rękę i poprowadził do sypialni.
Nie wiedzieć jakim cudem na podłodze leżały płatki róż,na stoliku paliły się słodko pachnące świeczki,a na etażerce stał kubełek z szampanem w lodzie.
Co to ma znaczyć? – spytałam ciut za ostro.
Powiedziałaś,że wiesz – wzruszył bezradnie ramionami – Więc się domyśl.
Czyżbyśmy mieli w planach mały trójkącik?Oj,nieładnie.
Stałam pośrodku sypialni(o ile można było tak powiedzieć ze względu na ogromne łoże)i patrzyłam zdezorientowana. Nawet nie zauważyłam kiedy Rafael pojawił się z ogromnym bukietem róż.
Zgodnie z waszym zwyczajem jest ich nieparzysta liczba a więc...
Zaraz,co on robi do cholery?Tak się nie wyznaje zdrady,tylko...
Ujął moją dłoń i przyklęknął na jedno kolano.
Chociaż straciłem element zaskoczenia to nie zmieniło moich uczuć do ciebie – jego głos lekko drżał. Domyślałam się jak bardzo musiał się stresować .Podał mi bukiet a ja wzięłam go bez słowa. – Kinga,Bóg mi świadkiem,że podejmowanie trudnych decyzji jest ostatnią rzeczą,w której przoduję,ale tę podjąłem bez problemu. Odkąd cię poznałem i pokochałem moje życie tak bardzo się zmieniło...Kingo,czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?
Zatkałam usta dłonią,a z moich oczu popłynęły łzy zbierające się w kącikach podczas jego przemowy. Zaszlochałam histerycznie. Jak mogłam zrobić z siebie taką idiotkę?Jak mogłam być tak zaślepiona nieufnością? No jak,jak,jak?
Mimo półmroku panującego w pokoju wyraźnie widziałam jak jego twarz pochmurnieje. Zdawało mi się,że za chwilę i on zapłacze.
Czy to znaczy nie? – spytał jeszcze bardziej drżącym głosem.
Pokręciłam głową,a potem znów pokiwałam nie bardzo wiedząc jak zinterpretuje moje gesty. Podniósł się z kolan i rzuciłam mu się na szyję.
Nie straciłeś elementu zaskoczenia – wykrztusiłam – A wręcz przeciwnie,jestem w szoku.
Dlaczego?Mówiłaś,że wiesz.
Popatrzyłam w jego smutnie oczy.
Jestem taka głupia...jak ja mogłam ci nie wierzyć...
W co? – dopytywał się coraz bardziej spięty.
Pociągnęłam nosem.
Jak rozmawiałeś z Tomeu...mówiłeś coś o Adze...i że niedługo mi powiesz...i że to koniec – wyjąkałam z trudem łykając powietrze. Zrobiłam się też czerwona. Nadmiar wina zrobił swoje.
Co?Ja?
Tak. No i ten sms później...ja myślałam,że ty mnie zdradzasz z Agnieszką.
Że co?! – krzyknął – Kinga,rozmawialiśmy kiedyś o zaufaniu,pamiętasz?
Pamiętam – zacisnęłam pięści i przełknęłam łzy – Tylko,że to było takie w sumie jednoznaczne i...co miał znaczyć ten koniec?
Tomeu chodziło o życie kawalera – wyjaśnił łagodnie dotykając moich włosów.
A to żebyś mnie zostawił i przyjechał do Agi?
Mieliśmy ustalić szczegóły dotyczące tej niespodzianki...
Ale jestem głupia...pusta...gorsza niż ta zołza Caroline... – mamrotałam
Ej ej,nie przesadzaj – przerwał – Powinienem był bardziej się kryć.
Pokręciłam głową.
Nie obwiniaj się. To moja wina. Ja sobie to wszystko ubzdurałam.
Miałaś powód...
Nie. Powinnam była ci ufać.
Pochylił głowę.
Wiesz,chyba jednak nie zawsze możesz komuś ufać na sto procent. To nieludzkie. Wiesz,że ja też byłe o ciebie zazdrosny kiedy widziałem cię z Fernando?
Wtedy się nawet nie znaliśmy...
Nieważne. Nie ufałem własnemu rozsądkowi.
A teraz mu ufasz?
Jak najbardziej – odparł poważnie i ponownie uklęknął przede mną. – Kingo Kolat,zapytam cię jeszcze raz: Czy wyjdziesz za mnie?
Tak – odparłam nie czekając nawet na pół uderzenia serca. Po policzku płynęła mi samotna łza.
Rafael wyjął z kieszeni marynarki małe pudełeczko i otworzył je. W środku był najpiękniejszy pierścionek jaki kiedykolwiek widziałam. Był srebrny z jasnym,okrągłym brylantem pośrodku. Wokół niego niczym rycerze wokół króla błyszczały dwa mniejsze w kształcie trójkątów.
Jaki piękny – wyszeptałam gdy mój świeżo ogłoszony narzeczony wsunął mi błyskotkę na serdeczny palec lewej ręki po czym wstał z kolan i otarł łzę z mojego policzka.
No już – mruknął – Uśmiechnij się. Bo chyba jesteś szczęśliwa prawda?
Najbardziej na świecie – przyznałam wciąż drżącym głosem wtulając głowę w jego klatkę piersiową. – Nigdy nie byłam bardziej.
Ja chyba też. Tak strasznie się denerwowałem czy wszystko się uda.
A ja wszystko zepsułam...
Przestań już – uciął stanowczo – Niczego nie zepsułaś. A wręcz przeciwnie...
Jak to? – odsunęłam się zdziwiona
Normalnie. Nie uważasz,że to było całkiem romantyczne? Łzy i tak dalej?Zmusiłaś mnie do improwizacji. Wiesz doskonale jak bardzo niezorganizowany jestem. Przydało mi się to.
Machnęłam tylko ręką.
Wciąż uważam,że nie powinnam...a zresztą,poczekaj zaraz wrócę.
Poszłam do łazienki doprowadzić się odrobinę do porządku. Skorzystałam z toalety i obmyłam twarz z resztek tuszu do rzęs spływającego mi po policzkach w czarnych smugach. Nie było czasu malować się od nowa. Popatrzyłam jeszcze z dumą na pierścionek lśniący na moim palcu.
Gdy wyszłam Rafaela nie było w sypialni.
Rafa? – zawołałam zdezorientowana rozglądając się na boki.
Nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami.
Tu jestem – mruknął muskając delikatnie ustami moją szyję.
Zachichotałam,bo łaskotało.
Hej,gdzie byłeś? – spytałam zdejmując jego ręce z oczu i odwracając się przodem – Przestraszyłam się
Spokojnie. Przecież nie ucieknę – odparł niskim seksownym głosem kładąc ręce na moich biodrach – Też musiałem się przygotować,a nie wiedziałem jak długo zamierzasz okupować jedną łazienkę.
Haha,śmieszne
Zauważyłam,że miał na sobie samą koszulę,rozpiętą pod szyją,bez marynarki. Pachniał perfumami Playboy'a które sprezentowałam mu na urodziny. Mądrze zresztą. Doskonale wiedział,jak ten zapach mnie nakręcał.

Straciłam nad sobą panowanie i łapczywie wpiłam się w jego usta. Nasze języki przeplatały się nawzajem jak dwie wstęgi wikliny składające się na całość. Zaczął błądzić rękoma po moim ciele,ale ja się odsunęłam. Spojrzał na mnie pytająco i chciał się odezwać,lecz ja położyłam mu palec na ustach uśmiechając się lubieżnie. Zmusiłam go by usiadł na brzegu łóżka. W jego oczach malowało się pożądanie.
Och mój Boże,chyba nigdy do tej pory nie doświadczyłam czegoś równie cudownego. – westchnęłam opierając głowę na torsie Rafy kilka godzin później.
Seks to seks – mruknął – Albo lepszy albo gorszy.
Nie chodzi mi o sam seks – odparłam zniecierpliwiona – Chociaż oczywiście był cudowny. Cmoknęłam go w policzek dla potwierdzenia. – Mam na myśli to nieziemskie szczęście. Nigdy nie czułam się lepiej.
Dobrze,że tak sądzisz – skwitował Rafael
Ty nie?
Wzruszył ramionami.
Nie wiem,może? Skąd mam wiedzieć co będzie dalej? Może wydarzy się coś,co przyćmi i tak cudowny dzień.
Na przykład nasz ślub? – spytałam patrząc uważnie na jego reakcję.
Poruszył się niespokojnie.
Na przykład – zgodził się po chwili.
Dobra,daj sobie spokój z tymi filozoficznymi gadkami. O co chodzi?
Odrobinę się zmęczyłem-powiedział uśmiechając się.
Pacnęłam go ręką.
Ej,żartowałem – odparł ze śmiechem całując mnie w skroń-Wiesz przecież,że to uwielbiam.
Czuję to – zamruczałam odstawiając kieliszek i całując jego usta. Przyciągnął mnie do siebie wsuwając język głębiej do moich ust. Przerwał na chwilę i nagle poczułam wilgoć.
Rafael wyjął kostkę lodu z kubła z szampanem i powoli przesuwał ją w dół między moimi piersiami. Na moim rozpalonym ciele momentalnie zmieniała się w wodę.
Zaczynamy drugą rundę...


Copodenieve,zagraj w totolotka :D Chyba,że to było do przewidzenia. No ale jeśli tak to już niedługo skończycie cokolwiek przewidywać xD
Tak moje panie,znacie przecież Rafę. To się nijak kupy nie trzymało,a Radwańska to prędzej z Djokovicem u szalonej ;)
Przepraszam za nutkę erotyzmu,to bardziej wprowadzę na drugim blogu,ale tutaj chociaż subtelnie pasowała. Romantyzm i w ogóle ;)
Zaczynam nie mieć czasu na nic,a studia dopiero się zaczynają. Ech.
Gatique

4 komentarze:

  1. Jak zobaczyłam ten komentarz Copodenieve, to dało mi do myślenia. A Aga od początku nie pasowała mi do Rafy :D Ja i tak muszę sporo namieszać, żeby ją z Djokoviciem tam ten-tego... ;D
    Jak oświadczyny, to musiało być romantycznie! ;) No i teraz mamy narzeczeństwo, a więc ciekawa jestem, co jeszcze wymyślisz i u nich namieszasz, skoro tu ma być jeszcze trzecia część, a my w sumie dopiero drugą chyba zaczynamy... Mam nadzieję, że znajdziesz jakoś czas na wstawianie rozdziałów.
    Ja tymczasem zapraszam na kolejny rozdział na blogu nr 1 ;)
    Ściskam :*
    PS. Serena nie zagra do końca sezonu! To się dopiero zrobiło ciekawie. I jedno więcej miejsce w Singapurze, może dla Agi? Ale byłoby miło! A może Serena jest w ciąży??? W tym wieku to by się wypadało zabrać za te sprawy :D
    Pozdrawiam,
    CBŚ & Sherlock Holmes w jednym ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wciąż nie dogaduję się z komentowaniem na tym blogu. Tak więc piszę komentarz po raz trzeci.
    Ja tam uwielbiam oscypki ;p Kinga nie wie, co dobre xD
    Jak czytałam ten rozdział to przypomniał mi się serial "To nie koniec świata" jak Darek chciał się Ulce oświadczyć. Podobna sytuacja. Dobrze, że się wszystko wyjaśniło. Po prostu musiało. Rafa nie mógłby tego zrobić Kindze. A opist pod koniec baardzo ciekawe ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. O nie!
    Jaki ślub? Ja się nie zgadzam, no! :c Ta zdrada byłaby idealna, no. :') Dobra, dobra, już przestaję. Już nie marudzę, przysięgam.
    Też nie lubię oscypków! Kinga, przybij pionę! :D Na sam ich zapach mnie mdli. Fu, fu, fu.
    Podobała mi się końcówka, huh. XD
    Pozdrawiam, karmeeleq
    kiedy-gram-znika-caly-swiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Przez premierę nowego sezonu Kiraz Mevsimi (nie ma to jak oglądać serial w języku, którego prawie w ogóle nie rozumiesz 😂) zupełnie zapomniałam, żeby sprawdzić czy moje przypuszczenia się sprawdziły. I miałam rację! :D Też chcę takie oświadczyny.. *-* Niestety, wątpię czy wygrałabym w totolotka. XD

    OdpowiedzUsuń