Tekst

niedziela, 10 maja 2015

1.1 Pierwszy sukces

     
2010 rok
-­ ...była liderka światowego rankingu,finalistka Us Open 2009:Caroline Wozniacki!
Entuzjastyczne okrzyki rozległy się na trybunach,gdy moja rywalka wychodziła na kort. Za chwilę i moja kolej.
Stałam w przedsionku kortu Manolo Santany w Madrycie gotowa by przystąpić do meczu pierwszej rundy Muta Madrid Open z Karoliną Woźniacką .Cała się trzęsłam. Pierwszy raz miałam możliwość zagrania i pokazania się w turnieju głównym,co z tego,że tylko jako kwalifikantka. Cieszyłam się z tego jak nigdy dotąd.
-­ ...Kinga Kolat!
     Ech. Nigdy się nie nauczą, że mam ł w nazwisku. Trudno.
     Teraz. Wyszłam na kort powitana przez gromkie oklaski,ale jednak mniejsze niż w przypadku Woźniackiej. Pomachałam do kibiców po czym położyłam torbę na krzesło,wyjęłam rakietę,zdjęłam bluzę i stanęłam obok siatki gotowa do rozgrzewki.
     Miałam na sobie czerwony top na ramiączkach z Babolatu i spódniczkę tego samego koloru i firmy oraz biały daszek na brązowych włosach upiętych w kok.
     Trochę zeszło ze mnie napięcie,gdy Caroline wybrała serwis,ponieważ bałam się natychmiastowego przełamania.
     Idąc na rozgrzewkę spojrzałam w stronę mojego boksu. Mój trener Spencer Heat siedział w okularach przeciwsłonecznych i białej czapce z daszkiem. Był spokojny. Obok niego siedziała moja menadżerka i przyjaciółka Marina Lavrikova. Marina miałam wystające kości policzkowe przyprószone różem i blond włosy związane w węzeł. Wolno przeżuwała miętową gumę opuszczając na oczy ciemne okulary. Zgadza się,mój boks prezentował się trochę skromnie,ale w tych dwóch osobach miałam wystarczające wsparcie.
     Po rozgrzewce pora była zacząć mecz. Ustawiłam się do pierwszej piłki. Pierwszy serwis na aut. Można zaatakować drugie podanie. Przeliczyłam się jednak,drugi serwis kierowany do zewnętrznej linii nie był wcale słabszy i tym samym mój beckhend wylądował na aucie.
Ok,bez szaleństw-­ pomyślałam-­ Nie atakuj na siłę,wykorzystuj rotację.
     Druga wymiana poszła znacznie lepiej. Zagrałam ją po swojemu zdobywając punkt forhendem po krosie. Czułam jak uchodzi ze mnie zdenerwowanie. W sumie nie taki diabeł straszny jak go malują. 
     Gdy dwadzieścia pięć minut spojrzałam na tablicę wyników oniemiałam. Nie miałam pojęcia,że prowadzę już pięć do jednego. Najlepsze jest to,że miałam teraz szansę na zakończenie seta własnym serwisem. Nie możesz jej stracić-pomyślałam-Pokaż na co cię stać
     Fakt,mecz układał mi się dobrze,Wozniacki dużo psuła,a ja co raz notowałam winnery,ale w tym podnieceniu jakoś straciłam rachubę.
     No dobra,cztery punkty od seta,dasz sobie radę.
     Pierwszy punkt,pierwszy serwis-as!
     Drugi punkt-postanowiłam zaserwować wyrzucający serwis do beckhendu. Ledwo go odebrała odgrywając krótką piłkę na środek,którą bez problemu skończyłam forhendem
     Trzeci-troszkę bieganiny,ale wpadłam na pomysł:Podczas gdy Karolina z trudem odebrała piłkę,zagrałam skróta do jej forhendu. Nie dobiegła
     40:00
     Czwarty punkt:Odetchnęłam głęboko. Ok,serwis na środek,potem dwa razy do jej beckhandu. A potem coś wymyślę.
     Postawiłam na drive-woleja po krosie. Trafiony,zatopiony. Krzyknęłam entuzjastyczne i podniosłam rakietę po czym z lekkim uśmiechem podążyłam na krzesło. Widziałam wszystko w coraz jaśniejszych barwach.
*
     Nie mogłam w to uwierzyć!Wygrałam!!Pierwszy raz przeszłam do drugiej rundy turnieju WTA!I to jakiego turnieju!I pokonując jaką zawodniczkę!
     Przy siatce uścisnęłam lekko jej dłoń i rzuciłam „dziękuję” a potem stanęłam na środku kortu i klaskałam w rakietę. Słyszałam te wszystkie oklaski i wiwaty po moim zwycięstwie ale nadal nie mogłam w to uwierzyć. WY-GRA-ŁAM!.Po chwili tryumfu,gdy już miałam zbierać się do wyjścia zostałam poproszona o krótki wywiad. Serce zabiło mi szybciej.
  -­ Gratulacje,ograć Caroline Wozniacki to musi być dla Ciebie sukces.
  -­ Dziękuję,faktycznie nie spodziewałam się tego-odparłam słabo-Nie mogę uwierzyć że jestem w drugie rundzie,nigdy nie byłam.
  -­ Cieszę się. A co powiesz o jej grze?
  -Cóż,grała dzisiaj słabo-­ zaczęłam-­ Popełniła dużo błędów,chociaż ja miałam w tym swój udział-­ uśmiechnęłam się-­ Natomiast ja grałam dobrze,starałam się na nią naciskać,atakować i nie popełniać błędów. No i udało się!
  -­ Gratulacje raz jeszcze i powodzenia w drugiej rundzie
     Po tych kilku słowach zeszłam z uśmiechem z kortu by wziąć prysznic. Nareszcie zaczyna się układać-­ pomyślałam.
*
  -­ Kinga jesteś cudowna!!-krzyknęłam Marina ściskając mnie w korytarzu prowadzącym do szatni-­ Wiedziałam że Ci się uda!
  -Jej,dziękuję-­ odparłam wzruszona i również ją objęłam. Nic więcej nie byłam w stanie powiedzieć
     Spencer podszedł do mnie i również mnie objął
  -­ Świetna gra,oby tak dalej. W końcu robisz krzywdę tym beckhendem,ale nad serwisem musimy popracować. Cztery podwójne błędy to trochę za dużo.
  -­ Ej,daj mi żyć!-­ zaprotestowałam-­ Dopiero co z kortu zeszłam a ty już zaczynasz. Może bym trochę odetchnęła?
  -­ Kiedy?Jutro znowu grasz .Z Barthel może nie być tak kolorowo-­ ostrzegł
  -­ No dobra-­ westchnęłam-­ Ale za chwilę ok?Daj mi się pocieszyć ze zwycięstwa nad Woźniacką.
  -­ Jesteś niemożliwa-­ uśmiechnął się-­ Ale racja,należy Ci się
  -­ Wiem-­ odsłoniłam zęby-­ I wiesz co?Mógłbyś się ogolić-mrugnęłam do niego i ruszyłam korytarzem do wyjścia.
     Kiedy wróciłam do hotelu od razu padłam na swoje wielkie łóżko zaścielone kremową narzutą i zamknęłam oczy.
     W końcu druga runda,trochę punktów i kasy będzie-­ pomyślałam entuzjastycznie-­ A może uda się załapać na trzecią?Kto wie?Teraz mogę góry przenosić!
     Przewróciłam się na brzuch i usłyszałam,że moja Nokia E72 wibruje. Dostałam SMS-a od Agnieszki Radwańskiej. Gratulowała mi awansu i proponowała trening.
     Odpisałam natychmiast, ignorując fakt, że najpierw musiałabym zapytać o zgodę trenera. Z Aga poznałyśmy się podczas Fed Cup w zeszłym roku. Wtedy prawie nikt o mnie nie słyszał,bo byłam gdzieś 200 na świecie. Nawet meczu wtedy nie wygrałam,jedynie debla z Magdą Linette, ale to i tak nie dało nam awansu. Szkoda,może w tym roku będzie inaczej.
Obecnie jestem na miejscu numer 165.Awans może niewielki,ale jednak. To dla mnie dużo. Wszyscy wciąż mi powtarzają,że gram świetny tenis,że pięknie gram z woleja czy krosa forhendowego itp. Ale tym samym dziwią się,dlaczego jestem dopiero w drugiej setce rankingu .A ja odpowiedź na to pytanie znam i nie boję się odpowiedzi. Problem leży w mojej psychice. Nie znoszę przegrywać i często się złoszczę,jeśli coś mi nie idzie. Co prawda rakiet masowo nie rozwalam(chociaż się zdarza),ale często krzyczę i klnę. Wiem,kobiecie i tenisistce nie przystoi(Tenis to sport z klasą!),ale tak moja natura .Jestem buntowniczką i lubię pokrzyczeć. Poza tym,jeśli coś mi się nie podoba,walę prosto z mostu. Taka jestem i już.
     Problem w tym,że to przekłada się na moją grę. A raczej przekładało,bo teraz jest lepiej .Miałam trochę zajęć z psychologiem sportowym(co nie oznacza, że mam nierówno pod sufitem) i to mi pomogło. Potrafię lepiej opanowywać emocje i lepiej grać,iść coraz wyżej i więcej zarabiać. Ogólnie jestem lepsza i dzisiaj widać,że to procentuje.
     Wzdrygnęłam się gdy dostałam kolejnego SMS-a. Łukasz Kubot. Dobrze jest mieć kolegów z reprezentacji. Trzeba pamiętać tylko żeby im też gratulować,taka pozakortowa zasada fair play.
     Hmm...ale może pora by stąd wyjść i podyskutować o jutrzejszym meczu?

Taa. No to jest. Kto jeszcze nie zapoznał się z bohaterami, opisy dostępne są w zakładce. Turniej w Madrycie co prawda skończył się dziś (Rafa, zawiodłeś mnie ;_; ) no ale jesteśmy w klimacie europejskiej części sezonu, więc wszystko jest na właściwym miejscu. 
Do napisania!
Gatique.

3 komentarze:

  1. Zacznę od końca - Rafa, mnie też zawiodłeś :( Jak mogą go teraz wyprzedzać w rankingu jakieś Raonice i Keie? Nic do nich nie mam, ale martwię się o formę Nadala. Uważam, że mógłby w końcu dać Djokovicowi wygrać tego Rolanda Garrosa, ale niech w pozostałych turniejach się postara, no!
    A teraz do rzeczy, bo się rozgadałam :) Piszesz lekko, dobrze się czyta, dostrzegłam tylko nieliczne błędy interpunkcyjne i stylistyczne. To dopiero pierwszy wpis, i to niezbyt długi, ale mogę powiedzieć, że tenisowe określenia wrzucasz lekką ręką, jednak żeby zyskać większą liczbę czytelników, czasem nie warto się roztkliwiać nad naszym ukochanym sportem i zacząć traktować go tylko jako tło - nie wszyscy się znają i interesują, niektóre rzeczy mogą być dla nich niezrozumiałe i nudzić, wiem to po sobie :) Na razie jednak opis meczu nienachalny, ale kiedy przejdziesz już do rozwinięcia akcji, czasem warto pominąć szczegóły, żeby opowiadanie zainteresowało każdego.
    W każdym razie czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :) Jeśli błędy są, to tylko dlatego, że pisałam to bodajże 3 lata temu, więc od tej pory mój styl się nieco rozwinął. Opisów meczy nie będzie zbyt wiele, spokojnie. Obawiam się nawet, że z biegiem czasu będzie ich za mało, ale...zobaczymy :D

      Usuń
  2. Podoba mi się twój styl i chyba zyskałaś czytelniczkę ;] Pisałaś, że rozdziały będą regularnie. No i super, szkoda, że ja nie daję tak rady. Tak czy inaczej czekam na next ;]

    OdpowiedzUsuń