Tekst

wtorek, 21 lipca 2015

1.18 To musiało się tak skończyć,czyli wszystko wymyka się spod kontroli

Dzisiejszy mecz grałam w sesji nocnej,co oznaczało,że zamiast swojej tradycyjnej czerwonej sukienki,ubieram czarną. Nike zazwyczaj oferuje takie urozmaicenia swoim podopiecznym podczas Us Open,ale co ciekawe nie w Australii,gdzie również gra się sesje nocne.
Cóż,nie mnie o tym decydować.
Na trening wybrałam się w doskonałym nastroju,który jak się okazało zdążył w ciągu całego dnia wyparować równie szybko jak woda.
Przed wyjściem na kort i standardowym odbijaniem,ćwiczyłam na siłowni. Spencer chce,żebym serwowała szybciej i mocniej jak przystało na moje doskonałe do tego warunki fizyczne,więc zmusza mnie do podnoszenia ciężarków.
Przynajmniej mam pewność,że Marina mi go nie zepsuła.
Trenowałam też dzisiaj poruszanie się z Velottim,ale raczej nie był ze mnie zadowolony. Twarda nawierzchnia okazuje się dla mnie wciąż wyzwaniem. Nic dziwnego,że humor mógł mi się pogorszyć.
– Kinga,poczekaj – powiedziała Marina gdy chciałam udać się do swojego pokoju – Muszę ci coś pokazać.
Zaprowadziła mnie do siebie(nie zdecydowała się dzielić pokoju ze Spencerem) i otworzyła laptopa.
– Co to jest? – spytałam gdy otworzyła jakiś plotkarski portal.
Serce zabiło mi mocniej gdy pokazała mi tytuł.
Wielka miłość polskiej tenisistki?”
Przełknęłam ślinę i czytałam dalej.
Kinga Kolat,najbardziej rozchwytywana sportsmenka ostatnich miesięcy zdaje się mieć dobrą passę również poza kortem. Wczoraj,późnym wieczorem paparazzi przyłapali ją na wymianie czułych gestów z...samym Rafaelem Nadalem!
Jak dotąd para nie potwierdziła informacji o swoim związku,jednak wszyscy są przekonani,że to jedynie kwestia czasu”
Pod spodem widniały zdjęcia ze Starbucks,na których wycieram Rafaelowi policzek i uśmiechamy się do siebie nieźle rozbawieni.
Wiedziałam,że tak to się skończy. Nic dziwnego,że Marina była dzisiaj rano taka niespokojna.
– Cholerni paparazzi – mruknęłam.
– Nieźle się wkopałaś – stwierdziła Marina.
– Spencer już to widział?
– Nie.Ale muszę mu pokazać. Nie przejmuj się,raczej nie będzie zły – uspokoiła widząc,że zamieniam się w kłębek nerwów.
– Nie o Spencera się martwię. Boję się co powie Rafa.
– Daj spokój – żachnęła się – przecież to nie twoja wina.
– Poniekąd i moja. To ja publicznie dałam sygnał,że coś jest na rzeczy.
– I powiedziałam Woźniackiej – pomyślałam z goryczą.
– Na pewno zrozumie. Nie chciałaś przecież nic złego.
– Miejmy nadzieję-mruknęłam.
W pokoju Rafy nie było. Pewnie znowu ćwiczył dłużej serwis. Odetchnęłam z ulgą. Co prawda nie miałam nic na sumieniu,ale jakoś niespecjalnie uśmiechała mi się perspektywa tego,że mógłby się dowiedzieć. To było wbrew temu co sam mi wpajał. Postanowiłam więc,że zadzwonię do Giseli.
– Hej – powiedziałam gdy się odezwała.
– Cześć. Właśnie miałam do ciebie zadzwonić – wyznała niespodziewanie.
– Chyba wiem dlaczego – powiedziałam ponuro.
– Tak,widziałam już to. Veronica mi pokazała. Ona się wręcz lubuje w takich rzeczach. I właśnie po to dzwonię. Powiedzieć ci,żebyś to olała.
– Wiesz,trochę ciężko skoro to ty jesteś na ustach całego świata i w dodatku wokół ciebie lada moment rozegra się miłosny skandal – powiedziałam ironicznie.
Coraz bardziej mnie irytowała ta sytuacja. Już się wprost nie mogę doczekać konferencji prasowej...
Gisela westchnęła ciężko i oznajmiła:
– Widzę,że marna ze mnie pocieszycielka. Jakbyś czegoś potrzebowała,zadzwoń
Rozłączył się zanim zdążyłam je podziękować. Widocznie ona też miała mnie dosyć. Padłam na łóżko,ukryłam twarz w poduszce i wydałam z siebie okrzyk wściekłości. Ten dzień zdecydowanie wymyka mi się spod kontroli

*
Rafa wrócił z treningu,ale nic nie wskazywało na to,że wie. Postanowiłam nie wyprowadzać go z błędu. Przez caly ten okres medytacji w pokoju uświadomiłam sobie,że to błahostka i jeszcze nie raz się z czymś takim w życiu spotkam.
– Jak tam trening kochanie? – zagadnął wychodząc spod prysznica,co było dziwne biorąc pod uwagę fakt,że zazwyczaj odświeżał się od razu po zejściu z kortu.
W dodatku odziany jedynie w sam ręcznik. Można zwariować od oglądania codziennie takich widoków.
– Niezbyt – machnęłam niechętnie ręką – Nie wychodzi mi poruszanie się,a siłowni wprost nie cierpię.
– Biedactwo – pochylił się i cmoknął mnie lekko w usta – Może powinnaś zmienić trenera od poruszania się?
– Co masz na myśli?
– Na przykład to,że Joan Forcades powinien i ciebie wziąć pod opiekę
Niegłupi pomysł,prawdę mówiąc też się nad tym zastanawiałam. Ale miał jedną wadę,a mianowicie:
– Ale przecież on z tobą nie jeździ
Uniósł do góry brew.
– Żaden problem. Będziesz częściej przyjeżdżać na Majorkę. Nie mogę narzekać
Uśmiechnęłam się do niego promiennie. Więc to był jednyny powód! Jaki on był wspaniały!
Poranek spędziliśmy baaardzo miło.
Rafa nie grał dzisiaj meczu,ale umówił się po południu z przyjaciółmi na lunch w mieście,więc nie powinien się ociągać,jeśli nie chciał się spóźnić na męski wypad.
Mnie z kolei czekało nudne popołudnie spędzone nie wiadomo jak. Gisela grała po południu swoją trzecią rundę,więc wspólne zakupy czy nawet wyjście odpadało. Pozostawała mi więc tylko Marina. Super...
Wraz z moją menedżerką doszłyśmy do wniosku,że zakupy w Nowym Jorku mogą się przeciągnąć nawet do wieczora,co nie byłoby najlepszym rozwiązaniem zważywszy na mecz w sesji nocnej. A żal z niekupienia danej rzeczy towarzyszyłby mi potem przez cały mecz.
Zamiast tego Spencer zaciągnął mnie do obejrzenia powtórki mojego meczu z Kanepi w Wimbledonie i analizy poszczególnych fragmentów gry. I w sumie dobrze,bo zabiję jakoś czas i zrobię coś pożytecznego dla samej siebie.
Zeszło nam do wieczora i powoli powinnam zacząć się przygotowywać do rozgrywania meczu bogata w nowo zdobytą wiedzę. W pokoju czekał na mnie Rafael. Siedział na łóżku i wpatrywał się w ekran laptopa.
– Cześć! – powiedziałam radośnie na powitanie – Jak było?
Podniósł wzrok,który był pełen smutku i wyrzutu. Od razu wiedziałam o co chodzi.
– Kinga jak mogłaś? – zaczął z żalem – Ufałem ci...
– Kochanie,te zdjęcia to nic takiego. Głupie plotki,to wszystko. Sam mówiłeś,że paparazzi...
– Wiem co mówiłem – przerwał mi łagodnie,ale stanowczo – Zdjęcia są jedynie głupim pretekstem. Ale dlaczego się przyznałaś?
– Co?! – spytałam zszokowana – Przecież nie zabierałam głosu w tej sprawie!
– Sama zobacz.
Pokazał mi artykuł na tej samej stronie co poprzednio,jednak tym razem tytuł aż krzyczał:”OFICJALNE: Kolat ma romans z Nadalem!”
Stało się. Kinga Kolat,największe tenisowe objawienie ostatnich miesięcy oficjalnie jest w związku z Rafaelem Nadalem,siedmiokrotnym mistrzem Wielkiego Szlema.
'Są w sobie szaleńczo zakochani od miesięcy'-wyznaje informator z najbliższego otoczenia pary,który chce jednak pozostać anonimowy-'Wynajmują razem pokój podczas turniejów i chodzą na randki. To z pewnością coś poważnego'”
Otworzyłam usta ze zdziwienia,jednak nie mogłam wydobyć z siebie słowa,mimo iż w środku wszystko krzyczało”Caroline!”.
– To nie ja... – zająkałam się – Przysięgam.
– To kto w takim razie? Przepytałem cały mój zespół! Nikt nic nie wie,a znam ich na tyle dobrze,żeby wiedzieć kiedy kłamią! To możesz być tylko ty! – był na skraju rozpaczy
– To Wozniacki – powiedziałam głupio.
– Daj spokój – prychnął – Przecież jej nienawidzisz!
– Bo to prawda. Ale mnie zdenerwowała i jej powiedziałam!
– Co zrobiłaś?! – Rafael był w coraz większym szoku,a ja czułam łzy pod powiekami – Kinga...
– Przepraszam – wykrztusiłam połykając teraz już płynące po policzku łzy – Naprawdę,zrobiłam to w afekcie!
– Nie powinnaś. Nawet w afekcie – twardo obstawiał na swoim
– A dlaczego to dla ciebie takie ważne,żeby nikt nie wiedział,co? – zmieniłam front
– Tak byłoby lepiej dla nas obojga
– Akurat! – skrzyżowałam ramiona – Wstydzisz się mnie?
Spuścił głowę i milczał.
– No odpowiedz!
Wciąż nic.
– Wiesz co? Nie musisz – złapałam swoją torbę z rakietami i drugą z ubraniami – Wystarczy mi taka odpowiedź.
– Kinga czekaj! – zawołał gdy z impetem otworzyłam drzwi.
– Nie mam już czasu – odparłam – A mnie było wstyd,że ci nie zaufałam ten jeden,jedyny raz!

Pokręciłam głową i zatrzasnęłam za sobą drzwi. Czułam na policzkach gorzkie łzy rozczarowania.

Przesładzanie się skończyło, zadowoleni? :D
Następny rozdział nie ukaże się w piątek, ponieważ wyjeżdżam i będę miała ograniczony dostęp do Internetu. Postaram się wrzucić kolejny w przyszłym tygodniu, ale nie wiem czy będzie to wtorek. Ewentualne zaległości na czytanych blogach nadrobię po powrocie :)
A na razie cieszcie się tym co macie :D
Gatique


2 komentarze:

  1. Wiedziałam, wiedziałam, wiedziałam! Ja to po prostu czułam. Inaczej się nie mogło stać. Choć, nie powiem, podejrzewałam, że to Rafa z nią zerwie, a nie ona z nim. No, ale wyszło tak, jak się spodziewałam, więc taki drobny szczegół można pominąć.
    Tylko jak Rafa mógł się jej wstydzić? Co to ma w ogóle być? To takie niesprawiedliwe. Właściwie czego tu się wstydzić? Że jest Polką, która zaczyna karierę? Za niskie progi? Rafa, powiem Ci, że jeśli się porządnie nie wytłumaczysz nie masz na co liczyć w tym opowiadaniu. Zmieszam Cię z błotem! Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że to co mówię jest dość dziwne, ale no co zrobić? Sam mnie sprowokował!
    Jestem teraz niemal na sto procent pewna, że Kinga przegra ten mecz. Raczej nie weźmie się aż tak szybko w garść po tym wszystkim. Będzie rozkojarzona i pum. Chociaż mam nadzieję, że w środku meczu weźmie się w garść. Jak nie na początku!
    Okej, ja zmykam.
    Udanego wyjazdu! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rafa pokpił sprawę. To, że się wydało nie jest końcem świata, wiecznie nie mogliby tego ukrywać. Kinga może nie powinna mówić tego Woźniackiej, ale kto nie popełnia błędów? Oj Rafa, zawiodłam się na tobie! ;]

    OdpowiedzUsuń