– Berlin?
– zdziwiłam się gdy nazajutrz po południu lądowaliśmy na
tamtejszym lotnisku
– Tak.
Ale ostrzegam-będziemy się przesiadać – odparł Rafael wstając
z miejsca i kiwając na mnie ręką.
Wzięliśmy
nasze bagaże i ruszyliśmy do środka budynku Tegel. Był okazały i
pełny ludzi.
– Nie
rzucajmy się w oczy – powiedział Rafael przeciskając się przez
tłum – Nie mamy zbyt dużo czasu,kolejny samolot startuje za
godzinę,a jeszcze odprawa.
– A
czy my kiedyś rzucamy się w oczy? – odszepnęłam – Przecież
za każdym razem robimy to samo,nie pouczaj mnie co mam robić a
czego nie.
– Zależy
mi na czasie – naciskał – No chodź już.
Ciekawe
dlaczego tak mu się spieszy. Nigdy nie widziałam,żeby był aż tak
zdenerwowany podróżą. Jak on mnie czasem zadziwiał.
Mieliśmy
szczęście i dość szybko dostaliśmy się do odprawy. Lotnisko
było tak oblężone,że graniczyło to niemal z cudem. No ale jak
się jest parą słynnych tenisistów to nie ma rzeczy niemożliwych.
I to tyle na temat nie rzucania się w oczy.
Usiłowałam
dostrzec gdzie zmierzamy,ale Rafa skutecznie mi to utrudniał.
– Bądź
cierpliwa kochanie – powtarzał – Już niedługo wszystkiego się
dowiesz.
No
więc czekałam cierpliwie,aż samolot,do którego się przesiedliśmy
bezpiecznie wyląduje na miejscu.
– Idź
przodem – nakazał Rafael kiedy w końcu nadeszła pora by wysiąść
– Wiesz już gdzie jesteśmy?
Rozejrzałam
się po okolicy. Moglibyśmy być praktycznie w każdym kraju na
świecie,poza Hiszpanią oczywiście. Nie miałabym pojęcia dokąd
zabrał mnie mój ukochany,gdyby nie fakt,że zobaczyłam nazwę
lotniska i zamarłam. Tyle miejsc na świecie,a on specjalnie
wybrał...
– Kraków?
– wyszeptałam zdumiona kiedy moje stopy dotknęły ziemi. – Nie
wierzę....
– Tak
kochanie. Uznałem,że mieszkając nad Morzem Śródziemnym
moglibyśmy zmienić klimat na nieco chłodniejszy. No a poza tym
chcę poznać ojczyznę mojej...dziewczyny.
Spojrzałam
na niego przenikliwie. Zawahał się mówiąc „dziewczyny”.Pierwszy
raz od roku. Mój dobry humor trochę przygasł. Jak zwykle za bardzo
się nakręcałam.
– Podobno
Kraków to jedno z najpiękniejszych miast w Polsce –
ciągnął.Śmiesznie brzmiało słowo „Kraków” z jego akcentem.
– Owszem
– przytaknęłam – Z tego co słyszałam to nawet najpiękniejsze
miasto.
– Nigdy
tu nie byłaś?
– Nie.
We Wrocławiu właściwie wszystko miałam pod nosem,a moi rodzice
niezbyt chętnie opuszczają dom
– To
dobrze – odetchnął – Myślałem,że trochę cię rozczaruję.
– Ależ
skąd! – zaprotestowałam – Cudownie wybrałeś.
Cmoknęłam
go lekko w policzek.
– No
to...bierzmy taksówkę i zmykajmy do hotelu – polecił a ja
skinęłam głową i udałam się na poszukiwanie postoju.
Rafael
wynalazł nam nocleg w 5-gwiazdkowym hotelu znajdującym się w samym
centrum miasta. Muszę przyznać,że jak na faceta,który nie umie
sam spakować walizki,doskonale wywiązał się z zadania. Hotel był
przepiękny;nowoczesny,przestronny,z dostępem do sauny i co
najważniejsze-bardzo wygodny. Nasz apartament zawierał kuchnię,mały
salon,łazienkę i sypialnię. Dominują w niej barwy czerwona,beżowa
i biała, a łóżko w niej jest większe niż w hotelu w Cincinnati.
I
kto mi teraz powie,że Polska jest gorsza niż USA?
–
Jejku tu jest tak pięknie! –
powiedziałam wchodząc do apartamentu i rzucając torby na łóżko.
–
Cieszę się,że ci się podoba
– odparł Rafael wchodząc za mną – Dobrze zrobiłem
rezerwując akurat ten
Przysiadłam
na wielkim łożu i wyciągnęłam nogi.
–
Ale jestem zmęczona –
jęknęłam – Najchętniej od razu poszłabym spać.
–
No coś ty,jest dopiero
dziewiąta – oburzył się – Zdążymy jeszcze pójść coś
zjeść
–
Nie jestem głodna. Jak chcesz
to idź sam. Ja wezmę prysznic i się kładę.
–
W porządku. Zaraz wracam.
Rozłożyłam
się na wielkim łożu i zamknęłam oczy. Chyba zaraz zasnę...
Coś
zapiszczało. Rafael nie wziął komórki?
Mimowolnie
podniosłam się i wydobyłam jego BlackBerry z wewnętrznej
kieszeni torby. Policzyłam do dziesięciu i odetchnęłam.
Czytanie
cudzych wiadomości to szczyt bezczelności,jednak sumienie
podpowiadało mi,że powinnam to zrobić by raz na zawsze wyciszyć
dręczące mnie wątpliwości. Otworzyłam wiadomość. No jasne. Od
Agnieszki.
"Jesteście
na miejscu?Mam nadzieję,że tak. Prawie załatwione. Zostaw K. I
przyjedź do mnie. Buziaki :*"
Tylko
spokojnie...
Co
do cholery?!Najpierw wciska mi,że będzie ze mną na zawsze a potem
czytam takie smsy?!Nie wierzę w to co widzę. Nie wiem co
gorsze:perspektywa bycia piątym kołem u wozu czy fakt,że on
ewidentnie mnie zdradza.
A
może on zamierza prowadzić podwójne życie z nami obiema?No to już
jest szczyt wszystkiego. Albo ona albo ja.
Drzwi
do pokoju się otworzyły i wypuściłam telefon z powrotem do torby
jak oparzona,po czym szybko się położyłam.
–
Śpisz kochanie? – spytał
Rafael wchodząc do sypialni.
–
Nie. Mieli coś dobrego?
–
Jakieś rogaliki francuskie. I
ser.
Niemal
widziałam jak się krzywi. Nie znosił sera ani szynki. Niekiedy nie
mogłam pojąć jak to jest w ogóle możliwe.
Usłyszałam
szelest zamka i kliknięcie.
–
Ruszałaś mój telefon? –
spytał podejrzliwie
Serce
podeszło mi do gardła.
–
Nie,a co?
–
Bo jest odblokowany i ma otwartą
nową wiadomość.
Cholera,mogłam
ją usunąć i byłoby po kłopocie.
Odwróciłam
się przodem.
–
Mógł ci wypaść i o coś
uderzyć – zasugerowałam
–
Może...-zmarszczył brwi
czytając nieszczęsną jak dla mnie wiadomość,po czym uśmiechnął
się z ulgą.
Jeszcze
chwila i zetrę mu z twarzy ten uśmieszek – pomyślałam ze
złością
–
Coś nie tak? – spytałam
słodko.
–
Nie,dlaczego?
– uśmiechnął się nerwowo.
Kłamca.
–
Bo
jakoś masz lepszy humor po tej wiadomości...
–
Wydaje ci się.
Niech
brnie dalej w te swoje kłamstewka. Kiedyś się potknie i wszystko
się rozsypie.
Wzruszyłam
więc ramionami.
–
Ok. Ja chyba pójdę pod
prysznic.
–
Iść z tobą? – spytał
uwodzicielsko unosząc jedną brew.
Oho,syndrom
podrywacza. Niedobrze...
–
Nie dzięki,poradzę sobie –
odparłam krótko i biorąc walizkę zniknęłam w łazience.
*
Przez
następne kilka dni wstawaliśmy wcześnie,oczywiście tylko i
wyłącznie z treningowego przyzwyczajenia. No ale co zrobić?Organizm
sam wie,kiedy ma dość. Staraliśmy się żyć codziennym
rytmem,chociaż obydwoje wiedzieliśmy,że nic nie jest w porządku i
tylko udajemy szczęśliwych. Rafael też prawdopodobnie dusił się
w tym trójkącie,bo wyglądał na zmieszanego kolejnymi sms-ami.
Jeszcze tego samego dnia po przyjeździe pojechał do niej wymawiając
się czymś do załatwienia w związku z rezerwacją. Wtedy też
doszłam do wniosku,ze przyjechaliśmy tu by wygodniej było im się
spotykać a ja jestem tylko pośrednikiem,wręcz wymówką dla
obojga. Następne dni przyniosły jednak spokój i normalność,które
określiłam jako ciszę przed burzą. Zero sms-ów,zereo stresu i
zero sztywności. Jak gdyby nic zwiedzaliśmy Wawel,rynek i
spacerowaliśmy po parkach niemal jak normalna para. Prawie normalna
biorąc pod uwagę fakt,że paparazzi deptali nam po piętach a ja
modliłam się,żeby przypadkiem któryś z nich nie nastąpił
Rafaelowi na odcisk.
W
poniedziałek,jedenastego lipca Rafael zaproponował coś,co
stanowiło ustępstwo od zwykłego dnia.
– Kinga,co
powiesz na kolację w restauracji?Dziś wieczorem?
– W
restauracji?Przecież mamy ją w hotelu,jemy tam codziennie –
zdziwiłam się
–
Dokładnie,dlatego zrobimy sobie
urozmaicenie – uciął.
– No...dobrze
– zgodziłam się z wahaniem.
Byłam
pewna,że na miejscu zastanę Agę. Po prostu to czułam. Za długo
było spokojnie.
Cały
dzień dziwnie się zachowywał. Był jakiś spięty,nerwowy. Na
każde pytanie odpowiadał krótko,lub nie odpowiadał w ogóle.
Wywoływał tym gorszy nastrój u mnie. Wiedziałam,że to przez to
co miało nastąpić. Obawiałam się tego co mogę od niego
usłyszeć. Znałam prawdę,ale zupełnie inaczej jest usłyszeć ją
oficjalnie. Tak jakbyś do tego czasu miał nadzieję,że jakimś
cudem ulegnie ona zmianie...
Kiedy
w końcu wróciliśmy do hotelu,cała ta szopka stała się jeszcze
bardziej dziwaczna:
– Włożysz
swoją nową sukienkę kochanie? – spytał kładąc się na łóżku
i podpierając głowę ręką. Przyglądał się uważnie jak
szczotkowałam włosy.
– Może...a
właściwie skąd wiesz,że mam nową sukienkę? – Nie pokazywałam
mu ani jej ani szpilek. Nigdy zresztą nie pokazywałam mu swoich
zakupów,bo i po co?Nawet najbogatsi i najbardziej zadbani faceci nie
znają się na modzie.
Chrząknął
zdezorientowany.
– No...a
nie masz nowej?
Odwrócił
kota ogonem,jasne,tak najprościej
– Mam
– oznajmiłam spokojnie pociągając raz po raz grzebieniem po
długich brązowych włosach. – Ale skąd o tym wiesz?
Machnął
ręką.
– Przecież
zawsze jak przynosisz jakąś kieckę to uśmiech nie schodzi ci z
twarzy przez pół dnia.
Serio?
– zastanowiłam się – Może coś w tym było,chociaż czy ja
wiem...?
– Rzeczywiście
– mruknęłam – Tak,chyba ją założę. A co?
– Nic,po
prostu...to bardzo elegancka restauracja i...
– Rozumem
– przerwałam mu pociągając energicznie grzebieniem – Mam nie
narobić ci wstydu co?
– Nie!Znaczy
w sumie to tak,ale nie o to mi chodziło – kajał się.
Roześmiałam
się krótko.
– Wiem
o co ci chodziło. A teraz znikaj. Muszę się przygotować
– Och
– jęknął tylko przeciągle i zwlekł się z łóżka po czym
trzasnął lekko drzwiami.
Pokręciłam
głową. Skoro to ma być ostatni wieczór naszego związku,już
zadbam o to by był jak najbardziej udany. Odstawię się tak,że
Rafael oszaleje z pożądania a ja będę zimna jak stal i
zdecydowanie powiem „Nie”.
Tak.
Jestem silna-powtarzałam sobie w myślach,ale jakoś niespecjalnie
mi to pomogło.
Jestem...silna.
Nie mam pojęcia czy Kraków to na pewno najpiękniejsze miasto w Polsce,ale z pewnością piękne. No i wszyscy wiemy kto stamtąd pochodzi :D Cierpliwości moje panie,za tydzień wszystko się wyjaśni :)
Uściski!
Gatique
Kraków jest prześliczny, no. *-*
OdpowiedzUsuńNiech on z nią zerwie, niech on z nią zerwie,prooszę! *-* Tak strasznie nie lubię tego typka. Po prostu działa mi na nerwy, okropnie. Jak dla mnie nie jest wart Kingi.
Tej też nie rozumiem. Skoro ma podejrzenia, że jej chłopak ją zdradza, to po co brnie w ten związek? Dlaczego robi sobie żmudną nadzieję, że jednak to nie koniec? Przecież to bez sensu! Kurde dziewczyno, zrób mu taką szopkę, żeby paparazzi zmieszali go z błotem, o! :D
Dobranoc! :*
No ma ten Kraków coś w sobie. Nie bez powodu spodobał się Szarapowej, jak na Fed Cup przyleciała :D
OdpowiedzUsuńMyślałam, że to nieprawda, ale ten SMS do Rafy... Zupełnie tu odmieniłaś tak Rafę, jak i Agę :D Nie wyobrażam sobie, że ten grzeczny Rafa mógłby okazać się niewierny wobec Kingi... To nie może być prawda, i tego się trzymajmy! Oby wyjaśniło się, że wszystko w porządku!
Agunia w finale!!! Rewanż za Eastbourne poproszę. Ciekawe, o której godzinie. Może wstanę.
Pa pa :*
To MUSI dac się jakoś sensownie wytłumaczyć? Może niespodzianka dla Kingi? No ja po prostu ufam Rafie ;]
OdpowiedzUsuńJestem na 99,99% pewna, że Rafa zamierza się jej oświadczyć. Zobaczymy czy mam rację ����
OdpowiedzUsuń~copodenieve