Tekst

piątek, 25 września 2015

2.9 Cisza przed burzą

Berlin? – zdziwiłam się gdy nazajutrz po południu lądowaliśmy na tamtejszym lotnisku
Tak. Ale ostrzegam-będziemy się przesiadać – odparł Rafael wstając z miejsca i kiwając na mnie ręką.
Wzięliśmy nasze bagaże i ruszyliśmy do środka budynku Tegel. Był okazały i pełny ludzi.
Nie rzucajmy się w oczy – powiedział Rafael przeciskając się przez tłum – Nie mamy zbyt dużo czasu,kolejny samolot startuje za godzinę,a jeszcze odprawa.
A czy my kiedyś rzucamy się w oczy? – odszepnęłam – Przecież za każdym razem robimy to samo,nie pouczaj mnie co mam robić a czego nie.
Zależy mi na czasie – naciskał – No chodź już.
Ciekawe dlaczego tak mu się spieszy. Nigdy nie widziałam,żeby był aż tak zdenerwowany podróżą. Jak on mnie czasem zadziwiał.
Mieliśmy szczęście i dość szybko dostaliśmy się do odprawy. Lotnisko było tak oblężone,że graniczyło to niemal z cudem. No ale jak się jest parą słynnych tenisistów to nie ma rzeczy niemożliwych. I to tyle na temat nie rzucania się w oczy.
Usiłowałam dostrzec gdzie zmierzamy,ale Rafa skutecznie mi to utrudniał.
Bądź cierpliwa kochanie – powtarzał – Już niedługo wszystkiego się dowiesz.
No więc czekałam cierpliwie,aż samolot,do którego się przesiedliśmy bezpiecznie wyląduje na miejscu.
Idź przodem – nakazał Rafael kiedy w końcu nadeszła pora by wysiąść – Wiesz już gdzie jesteśmy?
Rozejrzałam się po okolicy. Moglibyśmy być praktycznie w każdym kraju na świecie,poza Hiszpanią oczywiście. Nie miałabym pojęcia dokąd zabrał mnie mój ukochany,gdyby nie fakt,że zobaczyłam nazwę lotniska i zamarłam. Tyle miejsc na świecie,a on specjalnie wybrał...
Kraków? – wyszeptałam zdumiona kiedy moje stopy dotknęły ziemi. – Nie wierzę....
Tak kochanie. Uznałem,że mieszkając nad Morzem Śródziemnym moglibyśmy zmienić klimat na nieco chłodniejszy. No a poza tym chcę poznać ojczyznę mojej...dziewczyny.
Spojrzałam na niego przenikliwie. Zawahał się mówiąc „dziewczyny”.Pierwszy raz od roku. Mój dobry humor trochę przygasł. Jak zwykle za bardzo się nakręcałam.
Podobno Kraków to jedno z najpiękniejszych miast w Polsce – ciągnął.Śmiesznie brzmiało słowo „Kraków” z jego akcentem.
Owszem – przytaknęłam – Z tego co słyszałam to nawet najpiękniejsze miasto.
Nigdy tu nie byłaś?
Nie. We Wrocławiu właściwie wszystko miałam pod nosem,a moi rodzice niezbyt chętnie opuszczają dom
To dobrze – odetchnął – Myślałem,że trochę cię rozczaruję.
Ależ skąd! – zaprotestowałam – Cudownie wybrałeś.
Cmoknęłam go lekko w policzek.
No to...bierzmy taksówkę i zmykajmy do hotelu – polecił a ja skinęłam głową i udałam się na poszukiwanie postoju.
Rafael wynalazł nam nocleg w 5-gwiazdkowym hotelu znajdującym się w samym centrum miasta. Muszę przyznać,że jak na faceta,który nie umie sam spakować walizki,doskonale wywiązał się z zadania. Hotel był przepiękny;nowoczesny,przestronny,z dostępem do sauny i co najważniejsze-bardzo wygodny. Nasz apartament zawierał kuchnię,mały salon,łazienkę i sypialnię. Dominują w niej barwy czerwona,beżowa i biała, a łóżko w niej jest większe niż w hotelu w Cincinnati.
I kto mi teraz powie,że Polska jest gorsza niż USA?
Jejku tu jest tak pięknie! – powiedziałam wchodząc do apartamentu i rzucając torby na łóżko.
Cieszę się,że ci się podoba – odparł Rafael wchodząc za mną – Dobrze zrobiłem rezerwując akurat ten
Przysiadłam na wielkim łożu i wyciągnęłam nogi.
Ale jestem zmęczona – jęknęłam – Najchętniej od razu poszłabym spać.
No coś ty,jest dopiero dziewiąta – oburzył się – Zdążymy jeszcze pójść coś zjeść
Nie jestem głodna. Jak chcesz to idź sam. Ja wezmę prysznic i się kładę.
W porządku. Zaraz wracam.
Rozłożyłam się na wielkim łożu i zamknęłam oczy. Chyba zaraz zasnę...
Coś zapiszczało. Rafael nie wziął komórki?
Mimowolnie podniosłam się i wydobyłam jego BlackBerry z wewnętrznej kieszeni torby. Policzyłam do dziesięciu i odetchnęłam.
Czytanie cudzych wiadomości to szczyt bezczelności,jednak sumienie podpowiadało mi,że powinnam to zrobić by raz na zawsze wyciszyć dręczące mnie wątpliwości. Otworzyłam wiadomość. No jasne. Od Agnieszki.
"Jesteście na miejscu?Mam nadzieję,że tak. Prawie załatwione. Zostaw K. I przyjedź do mnie. Buziaki :*"
Tylko spokojnie...
Co do cholery?!Najpierw wciska mi,że będzie ze mną na zawsze a potem czytam takie smsy?!Nie wierzę w to co widzę. Nie wiem co gorsze:perspektywa bycia piątym kołem u wozu czy fakt,że on ewidentnie mnie zdradza.
A może on zamierza prowadzić podwójne życie z nami obiema?No to już jest szczyt wszystkiego. Albo ona albo ja.
Drzwi do pokoju się otworzyły i wypuściłam telefon z powrotem do torby jak oparzona,po czym szybko się położyłam.
Śpisz kochanie? – spytał Rafael wchodząc do sypialni.
Nie. Mieli coś dobrego?
Jakieś rogaliki francuskie. I ser.
Niemal widziałam jak się krzywi. Nie znosił sera ani szynki. Niekiedy nie mogłam pojąć jak to jest w ogóle możliwe.
Usłyszałam szelest zamka i kliknięcie.
Ruszałaś mój telefon? – spytał podejrzliwie
Serce podeszło mi do gardła.
Nie,a co?
Bo jest odblokowany i ma otwartą nową wiadomość.
Cholera,mogłam ją usunąć i byłoby po kłopocie.
Odwróciłam się przodem.
Mógł ci wypaść i o coś uderzyć – zasugerowałam
Może...-zmarszczył brwi czytając nieszczęsną jak dla mnie wiadomość,po czym uśmiechnął się z ulgą.
Jeszcze chwila i zetrę mu z twarzy ten uśmieszek – pomyślałam ze złością
Coś nie tak? – spytałam słodko.
Nie,dlaczego? – uśmiechnął się nerwowo. Kłamca.
Bo jakoś masz lepszy humor po tej wiadomości...
Wydaje ci się.
Niech brnie dalej w te swoje kłamstewka. Kiedyś się potknie i wszystko się rozsypie.
Wzruszyłam więc ramionami.
Ok. Ja chyba pójdę pod prysznic.
Iść z tobą? – spytał uwodzicielsko unosząc jedną brew.
Oho,syndrom podrywacza. Niedobrze...
Nie dzięki,poradzę sobie – odparłam krótko i biorąc walizkę zniknęłam w łazience.



*

Przez następne kilka dni wstawaliśmy wcześnie,oczywiście tylko i wyłącznie z treningowego przyzwyczajenia. No ale co zrobić?Organizm sam wie,kiedy ma dość. Staraliśmy się żyć codziennym rytmem,chociaż obydwoje wiedzieliśmy,że nic nie jest w porządku i tylko udajemy szczęśliwych. Rafael też prawdopodobnie dusił się w tym trójkącie,bo wyglądał na zmieszanego kolejnymi sms-ami. Jeszcze tego samego dnia po przyjeździe pojechał do niej wymawiając się czymś do załatwienia w związku z rezerwacją. Wtedy też doszłam do wniosku,ze przyjechaliśmy tu by wygodniej było im się spotykać a ja jestem tylko pośrednikiem,wręcz wymówką dla obojga. Następne dni przyniosły jednak spokój i normalność,które określiłam jako ciszę przed burzą. Zero sms-ów,zereo stresu i zero sztywności. Jak gdyby nic zwiedzaliśmy Wawel,rynek i spacerowaliśmy po parkach niemal jak normalna para. Prawie normalna biorąc pod uwagę fakt,że paparazzi deptali nam po piętach a ja modliłam się,żeby przypadkiem któryś z nich nie nastąpił Rafaelowi na odcisk.
W poniedziałek,jedenastego lipca Rafael zaproponował coś,co stanowiło ustępstwo od zwykłego dnia.
Kinga,co powiesz na kolację w restauracji?Dziś wieczorem?
W restauracji?Przecież mamy ją w hotelu,jemy tam codziennie – zdziwiłam się
Dokładnie,dlatego zrobimy sobie urozmaicenie – uciął.
No...dobrze – zgodziłam się z wahaniem.
Byłam pewna,że na miejscu zastanę Agę. Po prostu to czułam. Za długo było spokojnie.
Cały dzień dziwnie się zachowywał. Był jakiś spięty,nerwowy. Na każde pytanie odpowiadał krótko,lub nie odpowiadał w ogóle. Wywoływał tym gorszy nastrój u mnie. Wiedziałam,że to przez to co miało nastąpić. Obawiałam się tego co mogę od niego usłyszeć. Znałam prawdę,ale zupełnie inaczej jest usłyszeć ją oficjalnie. Tak jakbyś do tego czasu miał nadzieję,że jakimś cudem ulegnie ona zmianie...
Kiedy w końcu wróciliśmy do hotelu,cała ta szopka stała się jeszcze bardziej dziwaczna:
Włożysz swoją nową sukienkę kochanie? – spytał kładąc się na łóżku i podpierając głowę ręką. Przyglądał się uważnie jak szczotkowałam włosy.
Może...a właściwie skąd wiesz,że mam nową sukienkę? – Nie pokazywałam mu ani jej ani szpilek. Nigdy zresztą nie pokazywałam mu swoich zakupów,bo i po co?Nawet najbogatsi i najbardziej zadbani faceci nie znają się na modzie.
Chrząknął zdezorientowany.
No...a nie masz nowej?
Odwrócił kota ogonem,jasne,tak najprościej
Mam – oznajmiłam spokojnie pociągając raz po raz grzebieniem po długich brązowych włosach. – Ale skąd o tym wiesz?
Machnął ręką.
Przecież zawsze jak przynosisz jakąś kieckę to uśmiech nie schodzi ci z twarzy przez pół dnia.
Serio? – zastanowiłam się – Może coś w tym było,chociaż czy ja wiem...?
Rzeczywiście – mruknęłam – Tak,chyba ją założę. A co?
Nic,po prostu...to bardzo elegancka restauracja i...
Rozumem – przerwałam mu pociągając energicznie grzebieniem – Mam nie narobić ci wstydu co?
Nie!Znaczy w sumie to tak,ale nie o to mi chodziło – kajał się.
Roześmiałam się krótko.
Wiem o co ci chodziło. A teraz znikaj. Muszę się przygotować
Och – jęknął tylko przeciągle i zwlekł się z łóżka po czym trzasnął lekko drzwiami.
Pokręciłam głową. Skoro to ma być ostatni wieczór naszego związku,już zadbam o to by był jak najbardziej udany. Odstawię się tak,że Rafael oszaleje z pożądania a ja będę zimna jak stal i zdecydowanie powiem „Nie”.
Tak. Jestem silna-powtarzałam sobie w myślach,ale jakoś niespecjalnie mi to pomogło.

Jestem...silna.


Nie mam pojęcia czy Kraków to na pewno najpiękniejsze miasto w Polsce,ale z pewnością piękne. No i wszyscy wiemy kto stamtąd pochodzi :D Cierpliwości moje panie,za tydzień wszystko się wyjaśni :)
Uściski!
Gatique

4 komentarze:

  1. Kraków jest prześliczny, no. *-*
    Niech on z nią zerwie, niech on z nią zerwie,prooszę! *-* Tak strasznie nie lubię tego typka. Po prostu działa mi na nerwy, okropnie. Jak dla mnie nie jest wart Kingi.
    Tej też nie rozumiem. Skoro ma podejrzenia, że jej chłopak ją zdradza, to po co brnie w ten związek? Dlaczego robi sobie żmudną nadzieję, że jednak to nie koniec? Przecież to bez sensu! Kurde dziewczyno, zrób mu taką szopkę, żeby paparazzi zmieszali go z błotem, o! :D
    Dobranoc! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. No ma ten Kraków coś w sobie. Nie bez powodu spodobał się Szarapowej, jak na Fed Cup przyleciała :D
    Myślałam, że to nieprawda, ale ten SMS do Rafy... Zupełnie tu odmieniłaś tak Rafę, jak i Agę :D Nie wyobrażam sobie, że ten grzeczny Rafa mógłby okazać się niewierny wobec Kingi... To nie może być prawda, i tego się trzymajmy! Oby wyjaśniło się, że wszystko w porządku!
    Agunia w finale!!! Rewanż za Eastbourne poproszę. Ciekawe, o której godzinie. Może wstanę.
    Pa pa :*

    OdpowiedzUsuń
  3. To MUSI dac się jakoś sensownie wytłumaczyć? Może niespodzianka dla Kingi? No ja po prostu ufam Rafie ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem na 99,99% pewna, że Rafa zamierza się jej oświadczyć. Zobaczymy czy mam rację ����
    ~copodenieve

    OdpowiedzUsuń