Tekst

piątek, 18 grudnia 2015

2.21 Najlepsze-najgorsze urodziny


Wszystkiego najlepszego skarbie! – wykrzyknął Rafael gdy tylko rano otworzyłam oczy. Byliśmy w Moskwie na turnieju WTA,w dniu dokładnie osiemnastym października. Zgadza się. W moje urodziny.
Spojrzałam na niego zaspana i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to to,że był już ubrany,a w dłoni trzymał pakunek.
Dziękuję – powiedziałam ospale gdy mi go wręczył.
Rozerwałam ozdobny czerwony papier i moim oczom ukazała się duża buteleczka perfum Reb'l Fleur Rihanny oraz...
Dostałeś Uncharted 3! – wydusiłam zaskoczona – Jak?
Nie znasz moich możliwości – uśmiechnął się. – Podoba się?
Bardzo! – odparłam ściskając go szybko, po czym wzięłam do ręki flakon i psiknęłam się od razu. Rafael zaśmiał się.
Wiesz jak uwielbiam ten zapach – powiedziałam przepraszającym tonem rozsmarowując kilka kropel na skórze.
Wiem. Ja też. – uśmiechnął się szeroko – A zwłaszcza jak nie masz na sobie nic poza nim.
Jak zdążyłam przewidzieć,telefony urywały się do mnie dziś bez przerwy nie bacząc na koszty. Zaczęło się od rodziny Rafy(za wyjątkiem Toniego,ale machnęłam na to ręką),potem zaś zadzwonili moi rodzice.
Kinga przepraszam cię,że wyrządziliśmy ci taką krzywdę tuż przed twoimi urodzinami – powiedział mój ojciec z trudem panując nad emocjami.
Przełknęłam ślinę i zamknęłam oczy.
W porządku – odparłam ostrożnie – Już się z tym pogodziłam.
Gdyby powtórzył jak bardzo jest mu przykro jeszcze z pięć razy,rozkleiłabym się kompletnie. A mama dorzucając swoje przeprosiny doprowadziłaby mnie do depresji. W urodziny.
Dowiedziałam się od niego,że moja kuzynka Natalia,która również jest tenisistką bardzo chciałaby poznać Rafę. Wszyscy zresztą by chcieli,więc obiecałam,iż wpadniemy do Wrocławia najszybciej jak się da. A bardzo prawdopodobne,że nastąpi to dopiero na święta.
Miałam...szczęście,że odpadłam z turnieju wczoraj,bo dziś nie miałabym czasu na nic poza meczem. Mimo miałam dziś bardzo dobry humor.
Sto lat dziewczyno! – rozległ się w słuchawce głos Agnieszki,gdy odebrałam pięćdziesiąty telefon tego dnia. – Dużo zdrowia,szczęścia i sukcesów,w karierze oraz poza nią.
Dzięki – zaśmiałam się – Słyszę to już dzisiaj setny raz.
Domyślam się,ale trzeba pamiętać o przyjaciołach.
A niedawno myślałam,że jesteś kochanką mojego faceta – odparłam przeciągle i obie wybuchnęłyśmy śmiechem.
Racja. Ale,Kinga,mam do ciebie pytanie... – zawahała się na moment.
Mam napisane na czole „doradca”,że wszyscy dzwonią do mnie ostatnio wyłącznie z pytaniami?
Pytaj – westchnęłam.
Wybieracie się gdzieś na wakacje w grudniu?
Spodziewałam się raczej pytania w stylu „Co powinnam z tym zrobić?” albo: „Co powiesz na to i na to?”
Nie,raczej nie – odparłam z łatwością odgadując jej intencję.
Bo...hmm...jakby to powiedzieć – Nagle się pogubiła i zaczęła się jąkać. Zupełnie niepotrzebnie,skoro się przyjaźnimy jak sama stwierdziła – Pomyślałyśmy z Ulą,czy nie moglibyśmy wpaść do was na Majorkę.
Oczywiście,że mogłybyście. Tylko nie bierzcie ze sobą Karolinki. Chociaż nie,ona pewnie poleci do jakiegoś Honolulu z tym swoim nowym ukochanym. – To żaden problem. Przynajmniej będzie z kim pogadać w ojczystym języku.
To świetnie – westchnęła – Bo wiesz,nie byłam pewna,czy Rafa się zgodzi.
Parsknęłam.
Rafa?On nie ma tu nic do rzeczy. Chociaż na pewno się zgodzi. Będziecie naszymi gośćmi.-powiedziałam radośnie na myśl o przynajmniej tygodniu spędzonym na plaży z siostrami Radwańskimi w babskim towarzystwie.
Cudownie. Odezwę się do ciebie bliżej grudnia. Trzymaj się,miłych urodzin!
Ach tak. Słońce,plaża,szum fal i babskie pogaduchy to jest to czego mi trzeba po ciężkim sezonie na kortach. No i może przystojny i umięśniony brunet smarujący mi plecy olejkiem do opalania...

*

Jak wypadło przyjęcia zaręczynowe? – spytała Gisela,gdy odebrałam od niej telefon z życzeniami.
W porządku – odparłam beznamiętnie – Nawet Toni się postarał.
Mogłabym przysiąc,że wytrzeszczyła oczy.
Naprawdę?
Tak. Powiedział,że dobrze gotuję.
Wow,jak na niego to mega wysiłek – odparła ironicznie
No. Ale najważniejsze,że wszystko wypadło dobrze. Aha,w grudniu możecie oczekiwać zaproszenia na ślub.
Pisnęła.
No to kiedy w końcu?
Jedenasty luty.
Dość szybko – Jej entuzjazm nieco opadł
Nie da się inaczej. Styczeń Australia,luty turnieje na Bliskim Wschodzie,marzec Indian Wells i Miami...
Ok,wiem – przerwała mi – Mi to wszystko jedno. Serio. Ale mediom...
Zmarszczyłam brwi i wyprostowałam się.
Jakim mediom?Co mówią?
Hmm,twierdzą,że planujecie ślub już na luty,bo jesteś w ciąży. – powiedziała ostrożnie,wiedząc jak bardzo nie lubię plotek na swój temat.
Nie mogłam się powstrzymać i wybuchnęłam śmiechem,co trochę speszyło moją przyjaciółkę.
Przecież to niedorzeczne. Jak mogłabym do tej pory grać?Z wielkim brzuchem?
Wiem. Ale tak mówią.
No to się przekonają – odparłam ze złością. – Moja suknia ślubna będzie obcisła do granic możliwości. Już ja osobiście się o to postaram.
Kinga,uspokój się...
Jestem spokojna.
Na razie.

Możesz to sobie wyobrazić? – wyrzuciłam Marinie ze złością plotki.
Po pierwsze:Wszystkiego najlepszego!Po drugie:Właściwie co cię to obchodzi?I po trzecie:Mam dla ciebie prezent.
Dziękuję. Takie plotki mogą wywołać u mnie jakieś dodatkowe kontrole czy coś. Jaki masz dla mnie prezent?
Poczekaj – zganiła mnie za dziecięcą niecierpliwość. – Myślisz,że ktoś miałby interes w rozpuszczaniu takich plotek?Na przykład Woźniacka?
Cudownie zakochana Karolinka? – prychnęłam – Mało prawdopodobne.
Jakby się jednak nad tym głębiej zastanowić to fakt,że Caro jest szczęśliwa w nowym związku nie zwalnia ją z chęci rewanżu za wszystkie porażki na korcie. Ale czy zrobiłaby coś tak głupiego?
Nie wiesz tego – odparła Marina – Parę razy udowodniła ci do czego jest zdolna.
Nieważne – machnęłam ręką. – Chcę im udowodnić,że się mylą.
W jaki sposób? – zainteresowała się.
Zaprojektuję tak obcisłą kieckę,że im oczy z orbit wyjdą – oznajmiłam z dumą.
Dobrze się składa – skwitowała – Twoja sukienka uszyje się pod moim okiem.
Zakryłam usta dłonią tłumiąc okrzyk radości.
Poważnie?Nie żartujesz?
No w zasadzie u projektantki,którą znam. Ale będę miała wpływ na wykonanie.
I będzie taka sama jak zaprojektuję? – spytałam z nadzieją przyciskając mocniej telefon do ucha.
Identyczna – obiecała – To właśnie jest mój prezent dla ciebie kochanie. Wszystkiego najlepszego!
Jej,kocham cię! – pisnęłam.
Bez przesady – zaśmiała się Marina – Bo jak się Spencer dowie...

Nie dowie. Już ja się o to postaram


Yupi,wyrobiłam się wreszcie na piątek xD
Chciałam zlać tutaj 2 rozdziały w jeden,ale wyszedłby za długi,więc zostawiłam tak jak jest. 
Jeszcze tylko drugi blog i można iść na zajęcia ;)
Pozdrowienia!
Gatique

2 komentarze:

  1. Słodko-gorzki tort urodzinowy, można by rzec, chociaż na sprawy między rodzicami Kinga nie ma przecież wpływu, a plotkami nie powinna się przejmować. Dostanie za to piękną suknię od Mariny :)
    Ściągnęłam telepatycznie pomysł z Twojego opowiadania :D Skoro chciałaś częściej Rafę u mnie, to pomyślałam, żeby Radwańską kiedy na Majorkę wysłać, a tu bach - obie siostrzyczki lecą do Kingi i Rafy!
    Miłych wykładów i weekendu, pa paaa :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Media rzeczywiście potrafią wymyślić takie bzdury... Przecież jakby wszystkie plotki o ciążach były prawdą to Szarapowa i Serena miałyby po sporej gromadce dzieci ;] Siostry Radwańskie na Majorce? Będzie ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń