Tekst

piątek, 29 kwietnia 2016

3.13 Sztuka wybaczania

 – Co ty tu robisz? – spytałam słabo odkładając kubek na stolik z głośnym trzaskiem. Rafael stał w progu i oddychał szybko. W jego oczach malowała się ulga. Poza tym był nieuczesany,a guziki jego koszulki polo były rozpięte. Gdy podszedł bliżej,wyczułam od niego słabą woń alkoholu. Ja po wczorajszej nocy pachniałam zapewne nie lepiej. Kątem oka dostrzegłam Toniego i Sebastiana,którzy szeptali coś między sobą,a w końcu Toni skinął ręką na brata i wyszli z domu. Skuliłam się podciągając kolana pod brodę.
Kinga,kochanie,tak się o ciebie martwiłem... – Rafael usiadł na krawędzi sofy i dotknął lekko mojego kolana. Odepchnęłam jego rękę.
Tak? Szkoda,że nie martwiłeś się,kiedy wsiadłam do samolotu i leciałam jak najszybciej do domu by zrobić ci niespodziankę... – urwałam czując ponownie napływające do oczu łzy. Otarłam ze złością oczy.
Uwierz mi,martwiłbym się,gdybym wiedział,że to robisz-odparł spokojnie,chociaż jego oczy zdradzały niepewność. – Powiedz mi,gdzie byłaś całą noc?
Był tak spokojny i tak delikatny,że od razu zmiękło mi serce. Rozluźniłam się lekko i opuściłam nogi. Wciąż jednak unikałam kontaktu fizycznego.
Poszłam do paru klubów,wypiłam kilka drinków,potańczyłam sobie...
W rzeczywistości to tylko częściowo była prawda. Najpierw szlajałam się bez celu po mieście ocierając łzy,aż w końcu mi przeszło i postanowiłam zrobić mu na złość upijając się do nieprzytomności i łażąc od klubu do klubu. Przez mgłę pamiętam telefon do Sebastiana-nie wiem,dlaczego akurat do niego,ale za nic nie mogę przypomnieć sobie co robiłam w międzyczasie. I może lepiej,żebym nie wiedziała.
Dlaczego nie wróciłaś do domu? – spytał rozpaczliwie.
Sądzisz,że chciałam na ciebie patrzeć,po tym co zrobiłeś? – wycedziłam przez zęby.
Rafael westchnął i przejechał dłonią po twarzy.
Nie,myślałem,że jak trochę ochłoniesz,to będziesz chciała mnie wysłuchać – powiedział zimno,chociaż wiedziałam ile opanowania potrzebował,żeby to wyznać.
Zamilkłam na chwilę zanim znowu powiem coś,czym ostatecznie przypieczętuję rozpad mojego małżeństwa. Rafa jak zwykle okazał się błyskotliwy. Na chłodno to wszystko może wyglądać nieco inaczej. Już gorzej przecież być nie może.
Opowiedz mi jak to było – zdecydowałam po namyśle.
Jednak zdecydowałaś się dać mi szansę? – spytał z ironią. – No dobrze,jeśli mam jeszcze jakąś szansę to chcę ją wykorzystać. Wczoraj po treningu zadzwoniła do mnie Emeline.
Całą siłą woli powstrzymałam się przed prychnięciem.
Chyba płakała,a na pewno była przygnębiona. Spytała czy może wpaść i pogadać. Pomyślałem wtedy,że może chce powiedzieć,co ją dręczyło w Paryżu i się zgodziłem.
Skinęłam głową. Teraz rzeczywiście sytuacja zaczęła wyglądać inaczej. Gdybym miała szansę na wyciągnięcie z niej jakichś informacji też bym się nie wahała.
No to wpadła. Zdziwiłem się,bo kupiła wino. Zaczęliśmy rozmawiać...
Powiedziała ci,co było powodem jej dziwnego zachowania? – wtrąciłam nie mogąc powstrzymać ciekawości.
Nie – przyznał z rozczarowaniem. – Chodziło jej o Fernando.
Fernando?
Tak. Podobno się spotykają,ale ostatnio przyłapała go z inną.
Nic dziwnego – Prawie zapomniałam o celu tej opowieści.
Hm,owszem. A potem gadaliśmy o innych rzeczach. Jakieś błahostki. Nagle się do mnie przysunęła i stwierdziła,że jestem lepszy niż Fernando. No a resztę już znasz.
Usiłowałam poukładać tę wersję wczorajszych wydarzeń w głowie. To co przedstawił Rafael było prawdopodobne i coraz bardziej skłaniałam się ku wybaczeniu. Dręczyła mnie jeszcze jedna rzecz.
Dlaczego jej nie odepchnąłeś kiedy cię pocałowała?
Byłem zaskoczony. W jednej chwili mówi jak bardzo cierpi z powodu Nando,za z drugiej rzuca się na mnie. Nie orientuję się za bardzo w zachowaniach kobiet-bo zresztą który facet się orientuje-ale to nie jest chyba normalne?
Nie,nie jest – zgodziłam się.
To...wybaczysz mi? – spytał nieśmiało Rafael dotykając mojej dłoni. Zaczęło ogarniać mnie przyjemne ciepło.
Tak – załkałam i przytuliłam się do niego mocno. Znów się rozpłakałam,może nie ze szczęścia,ale na pewno z ulgi.
Cichutko – szepnął gładząc mnie po włosach – Już dobrze.
Przepraszam,że cię od razu oskarżyłam – wymamrotałam unosząc głowę znad zmoczonej moimi łzami koszulki.
Cóż,z twojej perspektywy z pewnością wyglądało to jednoznacznie,więc przyznaję,miałaś prawo. Ale najbardziej mnie zabolało,że nie wróciłaś na noc.
Byłam wściekła...
Rozumiem. Znam cię przecież – mrugnął do mnie i zaśmiałam się pociągając nosem.
Trwaliśmy jeszcze przez chwilę w objęciach,aż zaburczało mi głośno w brzuchu. Nie jadłam nic od zeszłej nocy,ale do te pory nie byłam w stanie odczuwać niczego prócz żalu.
Rafael zachichotał i wstał pociągając mnie za sobą.
Chodź kochanie. Wracajmy do domu.
Wsiedliśmy do samochodu mijając Toniego i Sebastiana. Widząc,że się pogodziliśmy skinęli jedynie głowami.
W domu Rafael od razu ruszył do kuchni. Usiadłam więc za stołkiem barowym i podparłam głowę dłońmi.
Na co masz ochotę? – spytał ze swoim rozbrajająco niewinnym uśmiechem.
Na cokolwiek. Wprost umieram z głodu – jęknęłam.
Hm,prawdę mówiąc ja też. – przyznał – Co powiesz na makaron z krewetkami?
O tej porze? – zmarszczyłam brwi patrząc na wskazujący wpół do jedenastej zegar.
A dlaczego by nie? – wzruszył ramionami. – To prawie pora lunchu.
No dobrze. Wiesz,przecież,że go uwielbiam. W ogóle uwielbiam jak gotujesz.
Uśmiechnął się po raz kolejny,tym razem trochę się czerwieniąc. Szybko odwrócił się więc tyłem i zaczął wyjmować produkty i garnki z szafek.
Zachichotałam cicho obserwując jego kształtne pośladki. W liceum chodziłam do klasy z dziewczyną,która miała tyłek jak nadmuchany. W podobnej sytuacji jest Rafa,ale akurat u faceta taki tyłek mi się podoba. A może to dlatego,że należy do mojego wymarzonego mężczyzny?
Do moich nozdrzy zaczął docierać aromatyczny zapach oliwy i czosnku,a po chwili rozległ się syk wynikający z połączenia krewetek z olejem na patelni. Żołądek ścisnął mi się boleśnie,a głowa wciąż bolała po wczorajszych ekscesach,a mimo to zaczynałam czuć się szczęśliwa. Epizod z poprzedniego wieczoru się nie liczył. Liczyliśmy się tylko Rafael i ja.
Nakryłam do stołu i zjedliśmy śmiejąc się i dyskutując jak przykładna para z reklam telewizyjnych. Tak jakby zupełnie nic się nie wydarzyło. Zerwałam się by namoczyć talerze,ale Rafael powstrzymał mnie dłonią.
Siedź. Ja się tym zajmę.
Usiadłam więc z powrotem i obserwowałam,jak mój mąż schyla się i prostuje. Na moje policzki wstąpił rumieniec pożądania. Zastanowiłam się ułamek sekundy,ale zanim zdążyłam cokolwiek zrobić,zadzwonił jego telefon.
Odbierz-westchnęłam z rezygnacją.
Teraz? – spytał ze złością,ale spełnił moją prośbę.
Halo? – rzucił do słuchawki i zmarszczył brwi – Czego jeszcze chcesz?
To musiała być Emeline.
Ty chyba żartujesz – prychnął. Wymamrotałam parę niecenzuralnych słów tak,aby mnie usłyszała.
To Kinga – wyjaśnił – Tak,wróciła. Nie dzwoń do mnie więcej. Porozmawiam z tobą później.
Rozłączył się i rzucił telefon na blat.
Czego chciała?
Uznała,że od wczoraj jesteśmy razem. Ale wyprowadziłaś ją z błędu – pochylił się i cmoknął mnie w usta.
Co za...
Naszła nas,a właściwie mnie ochota na kąpiel. Rafa oczywiście postanowił się przyłączyć.
Dopadł mnie rozchlapując nieco wodę i ujął twarz w dłonie składając na mych wargach kolejny namiętny pocałunek. Przypomniał mi się pierwszy miesiąc naszego związku,kiedy wyjeżdżałam z Cincinnati,a on przyjechał i wskoczył bez wcześniejszej zapowiedzi do mojej wanny. Najadłam się wtedy strachu i wstydu,bo przyłapał mnie przy okazji na fałszowaniu. Wtedy wszystko było takie jak być powinno,a wręcz zbyt doskonałe.
Podzieliłam się tym spostrzeżeniem z mężem.
Teraz też jest idealnie – stwierdził przeczesując mokrymi palcami moje włosy. Siedział w rozkroku opierając się o wannę,a ja między jego nogami opierając się o jego tors.
Wcale nie – westchnęłam przelewając pianę między palcami.
Wciąż to przeżywasz?
Nie zapomnę o tym tak łatwo. Wiem,że nie chciałeś,ale jednak to zrobiłeś.
Będzie mnie to dręczyło ilekroć na nią popatrzę – westchnął głośno.
Trzeba coś w jej sprawie w końcu zrobić. Mam jej już po dziurki w nosie.
Dajmy jej jeszcze jedną szansę...
Ile jeszcze? – Obróciłam się w kierunku jego twarzy – Mamy przez nią same kłopoty,nie widzisz tego?
Zacisnął usta i zasępił się. Usiłował podjąć jakąś decyzję,ale żadna z nich nie była łatwa.
Wiem kochanie,że chciałbyś dla wszystkich jak najlepiej – dodałam łagodnie – Ale spójrz prawdzie w oczy. Przez nią niemalże byśmy się rozstali.
Nie do końca było to prawdą,ale nie miałam już pomysłu jak na niego wpłynąć.
Powiedziałem,że z nią porozmawiam – odezwał się niepewnym tonem.
Sama rozmowa tu chyba niewiele pomoże. Albo nam powie o co jej chodzi,albo wylatuje – oznajmiłam stanowczo. Już dawno miałam to zasugerować,ale jak do tej pory nie miałam wystarczającego powodu i tyle odwagi. Czas zrobić z nią porządek raz na zawsze.
Chcesz ją zwolnić? – zdziwił się Rafael i poruszył się gwałtownie.
Najwyższa pora.
Westchnął i przeczesał palcami moje włosy. Były mokre i pachniały olejkiem kokosowym,który rozsmarował mi wcześniej na włosach.
W porządku. – przytaknął po chwili namysłu – Emeline musi odejść.
Dziękuję – cmoknęłam go w usta z uśmiechem.
Nie zamierzam po raz kolejny cię stracić – szepnął całując moje ramię.

Czułam,że wszystko wraca na właściwe tory.

No moje kochane,czas na odrobinę sielanki,ale obiecuję,że to jeszcze nie koniec przygód :) Nie wiem co to jeszcze dodać więc pozostanę na buziakach :*

1 komentarz:

  1. Aj, jak pięęęknie się pogodzili, no naprawdę przykładna para jak z telewizji :D Ale oczywiście się z tego cieszymy i zachodzimy w głowę, jakie jeszcze przygody dla nich wymyśliłaś, nawet jeśli wywalą już Emeline na zbity pysk. Chyba że wstawi się jeszcze za nią ten wujek albo co?... Nieee, żadne takie. Od razu wychrzanić babsko. Jeszcze miała czelność dzwonić, no!
    Ja też buziaki przesyłam i miłego weekendu życzę :*

    OdpowiedzUsuń