Tekst

piątek, 1 kwietnia 2016

3.9 Przekrój duszy

Znowu tutaj.
Znowu sama w tłumie ludzi.
Ucieczka od przeszłości rozpoczyna się w tym samym punkcie.
Wiedziałam,że będę musiała wrócić do Paryża,jeśli chcę podjąć tę pracę. Myślałam jednak,że jakoś sobie z ty poradzę. Zawsze umiałam sobie poradzić. Tym razem jednak oczekiwania mnie przerosły.
Cienie przeszłości migotały mi za każdym razem gdy zamykałam powieki i codziennie gdy budziłam się rano uświadamiałam sobie,że jestem tu znów.
Na Majorce było mi dobrze i sądziłam,że zdążę zapomnieć o koszmarach.
Zapomniałam.
Przed planowanym wylotem obudziły się jednak,karmiąc się moim strachem i świadomością,że będę musiała wrócić tam skąd pochodziły.
Wzięłam głęboki oddech i upiłam łyk ze stojącej obok mojego łóżka szklanki wody. Słyszałam,jak za ścianą Rafael i Kinga śmieją się i rozmawiają podniesionymi głosami. Wynajęli apartament dla rodziny i bliskich współpracowników,ja jednak wylądowałam na jego szarym końcu. Mogę się założyć,że to pomysł Kingi.
Uśmiechnęłam się do siebie na wspomnienie jej grymasów,ilekroć jestem blisko Rafaela. Nie widziałam jeszcze u kobiety tak chorobliwej zazdrości.
Od kiedy tylko ją zobaczyłam,wiedziałam,że nie będzie między nami miłości. Wystarczył jeden rzut oka na wyraz jej twarzy. Zdawało się,że Rafael był kompletnie ślepy na jej humorki.
A sam Rafa...
Wiedziałam jak wygląda. Kto na tym świecie tego nie wie?Zobaczyć go i być blisko niego cały czas było dla mnie wystarczającym wynagrodzeniem za lata wycierpiane we Francji. Był przystojny,uprzejmy i miał poczucie humoru.
Ale miał też żonę...
Czasem myślę,co by było gdyby wujek Benito zachorował w zeszłym roku,kiedy byli jeszcze narzeczeństwem. Czy miałabym wtedy jakąś szansę? On ją bardzo kocha i widzę to wyraźnie.
Zazdroszczę jej miłości.
Zazdroszczę jego.
Rodziny.
Czy ja właściwie wiem co to znaczy rodzina?
Zacisnęłam dłonie w pięści i westchnęłam prostując się gwałtownie.
Patrzyłam z boku,z jaką swobodą Kinga odnajduje się w ich rodzinie. Majorkanie,a zwłaszcza rodzina Rafy żyją ze sobą blisko jak nigdzie indziej w Europie,może nawet i na świecie,a ona weszła do tego zamkniętego kręgu przez otwarte drzwi. Owinęła ich sobie wokół palca,wszystkich po kolei,a oni zaakceptowali to bez mrugnięcia okiem. Do tej pory nie potrafię tego pojąć.
Wuj Benito zawsze był dla nich obcy,a pochodzi z Katalonii,nic więc dziwnego,że i mnie traktują tu jak obcą. Ale ona? Przybysz z innego kraju tak skutecznie mącący ich uporządkowane życie...
Niebo zabarwiło się na atramentowy kolor i ziewnęłam. Czułam się znużona,a mimo to nie chciałam iść spać. Wiedziałam,że gdy tylko zamknę oczy,koszmary powrócą.
Rozmowy za ścianą ucichły i spojrzałam na stertę papierów. Na Wielkich Szlemach zawsze jest dużo roboty,bo rośnie zainteresowanie tenisem i samymi tenisistami. Muszę wtedy reagować szybko i tak jak chcą tego Oni.
Zabrałam papiery na łóżko i przejrzałam je. Były to w większości moje notatki dotyczące tego,jaki medialny wizerunek o moich pracodawcach przedstawić.
Nie zdążyłam nawet przeczytać jednej do końca,gdy usłyszałam kliknięcie telefonu. Wzięłam go do ręki i uśmiechnęłam się przelotnie. Była to propozycja spotkania z Fernando Verdasco,jutro na lunchu.
Od naszego pierwszego spotkania w Miami proponował mi wyjścia niemal za każdym razem,gdy znajdowaliśmy się na tym samym turnieju. Za każdym razem mu odmawiałam i był wielce niezadowolony z tego powodu. Pewnie myślał,że i tym razem odmówię,ale zaskoczę go. Jest przystojny,szarmancki i dobrze mi się z nim rozmawia. Przynajmniej oderwę się trochę od rzeczywistości. A poza tym jest kumplem Rafy. Jeśli nie mogę obalić murów tej twierdzy,zacznę od fosy.
Może dzięki niemu zapomnę w końcu o Laurencie.
Poczułam skurcz w żołądku na samo wspomnienie jego imienia,a na moją twarz wypłynął grymas.
Jednym z powodów,dla których tak bardzo nie chcę znów być w Paryżu jest możliwość spotkania z nim. Co prawda miasto jest ogromne,ale przeszłość nie daje tak łatwo o sobie zapomnieć...
Wystukałam szybką aprobatę na propozycję Nando i położyłam się na miękkich poduszkach. Tak bardzo chciałabym uwolnić się od koszmarów i zasnąć spokojnym,zdrowym snem...
Pod wpływem impulsu podeszłam do lustra i zdjęłam koszulę nocną. Byłam naga i bezbronna;delikatny materiał zakrywał to,co napawało mnie grozą za każdym razem gdy popatrzyłam w lustro,teraz zaś osłona opadła. Dotknęłam pionowej kreski pod bladą piersią. Blizna,którą zostawił mi „na pamiątkę” wciąż tkwiła w swym położeniu,niezmiennie od trzech lat. Czułam obrzydzenie na myśl o tym,że byłam tak głupia i pozwoliłam Laurentowi tak się traktować.
Stałam przez chwilę wpatrzona w siebie,po czym szybko wciągnęłam przez głowę piżamę i potrząsnęłam głową. Nie. Nie mogę o tym myśleć,jeśli jeszcze kiedyś chcę mieć szansę otulić się ramionami snu.
Z tą myślą wróciłam do łóżka i zgasiłam lampkę. Zacisnąwszy powieki odliczyłam do dziesięciu stopniowo oddając moje ciało demonom przeszłości.

*

Fernando czekał przed restauracją ubrany na luzie;koszulka polo,dżinsy i sportowe buty. Poczułam się niezręcznie i wygładziłam niepewnie rękawy czerwonej koszuli. Uśmiechnął się na mój widok.
Witaj – powiedział całując mnie w oba policzki. – Nie spodziewałem się,że się zgodzisz.
Jednak to zrobiłam – odparłam z uśmiechem i skinęłam głową na wejście. – Wchodzimy?
Była to chińska,pół-samoobsługowa restauracja. Wystrój był typowo azjatycki;ściany pomalowane na ciemno-wiśniowy kolor ,subtelne bibeloty na stolikach oraz pejzaże chińskich pagód na ścianach.
Wspaniale – skinęłam głową siadając przy barze i rozglądając się dookoła.
Dobrze,że ci się podoba. Lubię tę knajpkę więc uznałem,że będzie idealna.
Uniosłam brew i poprawiłam grzywkę odruchowo chcąc dotknąć włosów z tyłu głowy,ale dzisiaj wyjątkowo upięłam je w koński ogon.
Więc...jak tam praca? – spytał Fernando wyjmując portfel. Obserwowałam uważnie,ile pieniędzy wyjął zastanawiając się czy zapłaci też za mnie. Zrobił to z uśmiechem,a ja nawet nie próbowałam go powstrzymywać.
Całkiem dobrze,dziękuję – odparłam uprzejmie kiwając głową. Nachyliłam się nad barem i nałożyłam na talerz kilka sajgonek i słodko-ostry sos.
Bardziej podoba ci się Majorka,czy Francja mimo wszystko?
Ścisnęło mnie w dołku. Przełknęłam nerwowo ślinę i wymamrotałam.
Hm,Majorka.
Nando zaśmiał się i również sięgnął po jedzenie.
Zatem powinnaś przyjechać do Madrytu – oznajmił.
Mam pracę – przypomniałam mu. Nagle jednak uświadomiłam sobie,że małe wakacje to byłby dobry pomysł. Może udałoby mi się tym rozwścieczyć Kingę? – Ale jeśli mnie zaprosisz...
Spojrzałam na niego uwodzicielsko i przygryzłam wargę w oczekiwaniu. Ten zamrugał oczami.
Tak,jasne – wymamrotał zaskoczony bezczelną propozycją. – Skoro chcesz.
Bardzo. – Popatrzyłam prosto w jego ciemne oczy.
Zabiorę cię tam – obiecał – Zaraz pod French Open. Może być?
Zdecydowanie.
Masz wtedy urlop?
Nie – odparłam wesoło – Ale nie martw się. Jakoś to załatwię.
Nie mogli mi nic zrobić. Jako pracownik potrzebowałam standardowego urlopu. A jeśli ona będzie miała coś przeciwko...
Zajęłam się jedzeniem,które stygło na moim talerzu,a ja dopiero teraz poczułam głód. Plan Fernando był dobry. Chciałam odpocząć trochę od tej irytującej kobiety. Problem polegał na tym,że zostawię ją sam na sam z Rafaelem i powinno ją to cieszyć. A ja z kolei będę musiała pójść z Verdasco do łóżka.
Jak się dogadujesz z rodziną Rafy? – spytał nagle przerywając dyskusję o francuskich modelkach.
Jest ok – Upiłam łyk wody mineralnej chcąc uniknąć dalszych wyjaśnień.
A...Kinga?
Przechyliłam głowę i zmrużyłam oczy. On coś wiedział...
Do czego zmierzasz?
Wzruszył ramionami.
- Do niczego. Po prostu pytam. Doskonale wiem jaka potrafi być uparta.
Och,naprawdę? – Udałam zdziwienie. Może wyciągnę z niego coś użytecznego.
- Tak – skrzywił się – Powiedzmy,że kiedyś obsadziła mnie w głównej roli swojego spektaklu.
Poruszyłam się niespokojnie na wysokim barowym krześle tłumiąc drżenie podekscytowania.
Dała ci kosza – domyśliłam się.
W bardzo wyraźny sposób.
Cmoknęłam kilka razy kręcąc głową, po czym dotknęłam jego dłoni. Popatrzył na to zaskoczony,a ja zacisnęłam palce.
Biedactwo. Ja nie jestem taka.

Odsłonił dołeczki w policzku uśmiechając się. Trafiony...


Hop hop,niespodzianka :D Zaczynam bawić się w wiedźmę pełną parą.
Zastanawiałam się czy nie skleić tego z następnym rozdziałem,żeby był dłuższy,ale uznałam,że zepsuje mi to kompozycję także przepraszam za objętość,ale mam nadzieję,że jesteście zadowolone :P

1 komentarz:

  1. Przekrój duszy - nic dodać, nic ująć. Uchyliłaś nam rąbek tajemnicy dotyczącej Emeline oraz pokazałaś, co o kim myśli i jak ta sytuacja wygląda z jej perspektywy. Na bank się już z Kingą nie polubią, ale co planuje Francuzka, to rzeczywiście ciekawe.
    Pozostaje nam tylko czekać kolejny tydzień na dalszy ciąg...
    Miłego weekendu! :)

    OdpowiedzUsuń