Rano,zaraz
po obudzeniu żadne z nas nie wracało do tego,co stało się wczoraj
w nocy. Chociaż tak naprawdę wydarzyło się niewiele. Gdy tylko
się obudziłam i zobaczyłam śpiącego na prawym boku Hiszpana
uśmiechnęłam się. Dzień od razu nabiera kolorów.
*
-
Spałaś z nim?!- musiałam odsunąć telefon od ucha,gdy Gisela
wydała z siebie podniecony pisk,a po chwili krzyknęła
tryumfalnie- Wiedziałam!
-
Owszem,spałam- przytaknęłam.
-
No,to wszystko jasne. Lecę poszukać po sklepach kajdanek!
-
Nie nie,nie tak szybko- uprzedziłam ją- Była mowa o
uprawianiu seksu,a nie o spaniu w jednym łóżku.
-
Czyli wy nie...
-
Nie.
-
Szkoda- westchnęła zawiedziona.
-
Ale...pocałował mnie!- szepnęłam wchodząc dla pewności do
łazienki.
-
No coś ty?!- wykrztusiła.
-
Naprawdę. Wczoraj w kuchni. Ale stwierdził,że go poniosło.
-
Jasne,poniosło- mruknęła- No,to pracuj nad tym!Muszę
kończyć,na razie!
-
Jasne. Cześć!
W
salonie był włączony telewizor,jednak Rafael w ogóle nie zwracał
ma niego uwagi,bo zawzięcie z kimś pisał. Co chwilę słychać
było dźwięk przychodzącej wiadomości. Mina mi zrzedła,gdy
zdałam sobie sprawę,że adresatką wiadomości może być Caroline.
Usiadłam
obok niego na sofie i udałam,że bez reszty pochłonęła mnie
telenowela i nie zauważyłam,z jakim uśmiechem reagował na kolejne
SMS-y. Byłam coraz bardziej wkurzona. W końcu podniósł głowę i
spojrzał na mnie. Spojrzałam na niego pytająco powstrzymując się
od komentarza. Chrząknął znacząco.
-
Chciałbym cię o coś zapytać.
Będziesz
moją dziewczyną?Czy kochasz mnie tak samo jak ja ciebie?Pozwolisz
mi zdjąć z ciebie tą bluzkę?
-
Opanuj się idiotko!- zganiłam w myślach samą siebie-
On przed chwilą prawdopodobnie pisał z Woźniacką.
-
Tak?- spytałam lekko drżącym głosem.
-
Nie miałabyś nic przeciwko,gdyby wpadło do nas paru znajomych?
Jak
to ładnie brzmiało-nas.
-
Chodzi ci o Titina,Titsa i resztę?
Titin
i Tuts byli członkami jego ekipy,zajmowali się kolejno fizjoterapią
i przygotowaniem fizycznym. Poznałam ich wtedy na plaży. z nich
goście.
-
Hm,nie- odrzekł z zakłopotaniem- Chodziło mi o Feliego i
Marca Lopezów,Pico i Nando
-
Verdasco?- pisnęłam.
Zaśmiał
się krótko.
-
Przecież umiesz sobie z nim poradzić.
-
Nie o to chodzi- powiedziałam z zawstydzeniem wspominając
incydent z Rzymu- Po prostu...nie wiem czy nie będzie się za
to jakoś mścił.
-
Boisz się go?
-
Boję się tego co on może zrobić.
-
Nie martw się- powiedział delikatnie, z wahaniem dotykając
mojej dłoni- Zadbam o ciebie
Pogłaskał
palcem moje kostki a ja podziękowałam mu uśmiechem.
*
Chłopaki
byli na miejscu już o piętnastej. Rafael stwierdził,że to trochę
za wcześnie,bo zaplanował,że wieczorem pójdziemy wszyscy do
jednego z najmodniejszych klubów na Majorce-”Bauxy”,ale nie
prostestował. Fernando się do mnie nie odezwał,jedynie skinął mi
głową na powitanie. Widocznie wciąż przeżywał tamto
upokorzenie.
Zjedli
z nami spóźniony obiad i usiedli w salonie grając na PS3. Chcieli
mnie wciągnąć w „Need4Speed”,ale odmówiłam i zaszyłam się
w swojej sypialni dzwoniąc do Mariny(i Spencera przy okazji) oraz do
rodziców,a potem jeszcze raz do Gi.
-
Wiesz kto właśnie siedzi u Rafy w salonie?- zaczęłam celowo
się ekscytując.
-
Hm...Shakira wpadła do przyjaciela na herbatkę?A może to Jennifer
Lopez z propozycją wspólnego teledysku?Tak,to dobry pomysł na
reaktywację kariery- stwierdziła zgryźliwie.
-
Właściwie to jest Lopez,a nawet dwóch,ale oboje są płci męskiej.
I nie,na szczęście to nie jest Shakira
-
Więc kto?- dopytywała się podekscytowana.
-
A czy nazwisko Juan Monaco coś ci mówi?
-
Żartujesz?!
-
Serio.On,Marc,Feli i Nando
-
Słynny kobieciarz Verdasco,któremu ośmieliła się oprzeć niejaka
Kinga Kolat?
-
Tak,ten sam-przewróciłam oczami.
Chichot
po drugiej stronie.
-
Odzywa się do ciebie?
-
Nie
-
Kolejny chichot. Zaczynało mnie to irytować.
-
Idę powiedzieć Pico,że dzwoniłaś,to pa.
Rozłączyłam
się zanim zdążyła coś powiedzieć. Nic nie mam tu już do
roboty.
Chłopaki
w salonie śmiali się coraz głośniej. Gdy stanęłam w
progu,Rafael obrócił się w moją stronę.
-
O,już jesteś?- uśmiechnął się i odsunął,by zrobić mi
miejsce obok siebie- Może jednak z nami zagrasz?
Pokręciłam
przecząco głową.
-
Zapomniałam ci powiedzieć,że wybieram się na zakupy-
wyjaśniłam
Kiedy
wiązałam sandały,usłyszałam zza ściany głos Fernando:
-
Przy okazji,nie masz nic przeciwko jeśli wybierze się z nami dziś
wieczorem Jarah?Ma sesję w Palmie,więc zaproponowałem jej wspólny
wieczór
Jarah?Co
za Jarah?Z kontekstu rozmowy wynikało,że to jakaś modelka. No
tak,Verdasco najczęściej usidla modelki.
-
Jaaasne,czemu nie- odpowiedział z lekkim wahaniem Rafa.
Super.
Będą mieli w „Bauxie” plejadę WAG's.
*
Kupiłam
świetną sukienkę na dzisiejszy wieczór. Seksowna,czarna mini z
głębokim wycięciem z przodu i z tyłu oraz srebrnym pasem pod
biustem. Mam nadzieję,że Rafie się spodoba. Jak się tak głębiej
zastanowić to przez te kilka dni żyliśmy ze sobą niemalże jak
para. I to będąca w związku od kilku lat. Powiedziałam sobie
stanowcze „Teraz albo nigdy!”Pieprzyć zakład. Jutro rano,kiedy
chłopaki się porozjeżdżają porozmawiam z nim. A tak właściwie
wspomniałam,że dziś też śpimy razem?No więc dzisiaj też śpimy
razem. Ale to ze względu na gości oczywiście. Już słyszę co
gadają między sobą.
„Bauxa”
to dosyć nowoczesny klub,ale z zachowanymi elementami staromodnego
wystroju. Są tu niektóre ściany pokryte cegłą,w tym element przy
barze,a niektóre pomalowane po prostu na biało. Parkiet robi duże
wrażenie. Jest wielka kula dyskotekowa i stanowisko DJ-a,a podłoga
wygląda jak podświetlana!
Imprezę
zaczęliśmy około dwudziestej pierwszej,natomiast Jarah przybyła
godzinę później. Była Amerykanką z hawajsko-koreańskimi
korzeniami. Połączenie imponujące.
Fernando
obmacywał ją praktycznie w tańcu non stop. Aż się zastanawiałam
czy ręce mu nie przyrosły do jej tyłka. Robił to trochę na
pokaz. Zwłaszcza żebym zobaczyła co straciłam. Kiedy sączyłam
drinka na fotelu w kącie przysiadł się się do mnie.
-
Co,znudziło ci się obmacywanie swojej dziewczyny?- spytałam
zaczepnie
-
Może. Chciałem cię tylko o coś zapytać.
-
Pytaj- wzruszyłam ramionami. Wiedziałam o co zapyta.
-
Dlaczego mi to zrobiłaś?
Odstawiłam
drinka
-
Czemu cię to interesuje?!- przekrzykiwałam muzykę dudniącą
we wnętrzu.
-
Powiedzmy,że lubię wiedzieć za co obrywam.
-
Więc za twoją nachalność. Powiedziałam „nie” a ty nie
potrafiłeś tego uszanować. To był najlepszy sposób.
Pokiwał
głową i podniósł się z fotela.
-
Przykro mi,że to tak się skończyło!- krzyknął na
pożegnanie.
-
Masz czego żałować!- odkrzyknęłam,jednak on zniknął w
tłumie tańczących. Dopiłam drinka do końca i poszłam rozejrzeć
się za Rafaelem,jednak po raz kolejny dało o sobie znać
przyciąganie magnetyczne. Po prostu szłam a on złapał mnie za
rękę i przyciągnął do siebie.
-
Kogo szukasz?- spytał
-
Ciebie-odparłam.
-
Czemu nie siedzisz z Jarah?
-
Nie widziałeś jak Fer ją obmacuje?Nie ma kiedy. Poza tym-
spuściłam wzrok- Ona...zachowuje się dziwnie. Krzywo na mnie
patrzy
Nie
żeby mi było specjalnie przykro z tego powodu.
Rafael
objął mnie w talii i zmusił do kołysania na boki,bo akurat zaczął
się jakiś wolny kawałek.
-
Nie przejmuj się nią- szepnął mi do ucha. A przynajmniej
próbował,bo wszędzie panował hałas i było to po prostu
niewykonalne- Jest zazdrosna,bo jesteś od niej znacznie
ładniejsza.
Zarumieniłam
się aż po cebulki włosów. Na szczęście światła dyskotekowe
skutecznie to zamaskowały.
-
Dziękuję- odparłam po prostu.
Wtedy
spojrzał na mnie z czułością w oczach i miałam wrażenie,że
znowu mnie pocałuje. Była to jednak utopia,bo w miejscu publicznym
na pewno by tego nie zrobił. Widziałam natomiast jak bierze głęboki
oddech:
-
Jesteś po prostu najpiękniejszą kobietą na tej sali.
*
Wróciliśmy
grubo po północy i po prostu padałam z wycieńczenia. Wprawdzie
jestem przyzwyczajona do wysiłku fizycznego,ale byłam zwyczajnie
zmęczona długim dniem. Zmusiłam się jednak,żeby wziąć prysznic
i ubrać się w top i spodenki zamiast koszuli nocnej,bo świadomość
tego że znów będziemy spać razem kazała mi dbać o wygląd,a
poza tym byłam sama z pięcioma facetami i nie chciałam żeby
zobaczyli więcej niż powinni.
Wszyscy
byliśmy trochę wstawieni,a najbardziej Feliciano i Fernando,którzy
położyli się razem w „moim” łóżku. Mam tylko nadzieję,że
go nie zarzygają.
Chociaż
w sumie...wtedy znów spalibyśmy razem. To nie byłoby takie złe.
Ale może lepiej nie kusić losu.
Rano,gdy
się obudziłam Rafaela obok mnie nie było. No tak,jest dziesięć
po dziewiątej,poszedł na trening. Niby nic,ale zaimponowało mi
to,z jaką obowiązkowością podchodzi do życia zawodowego. Wczoraj
imprezowaliśmy całą noc,a on mimo tego wstał na poranny
trening,chociaż mógłby tego nie robić. Ten człowiek jest
prawdziwym mistrzem.
*
Gdy
chłopcy pojechali każdy w swoją stronę,my z Rafą postanowiliśmy
spędzić kolejny piękny dzień na plaży w Porto Cristo,tym razem
tylko we dwoje. Podczas tych kilku dni opaliłam się bardziej niż
przez całe życie,więc moja skóra w połączeniu z białym bikini
robiła imponujące wrażenie. Zdaje się,że i Rafael to docenił
mówiąc,że pięknie wyglądam w tym kostiumie. Prędzej
czy później to coś,co wisi między nami musi wybuchnąć,bo tak
dalej być nie może. Dziś wieczorem postanowiłam wziąć sprawy w
swoje ręce. Jak się okazało,Maribel szła dziś na randkę,a Ana
Maria pojechała na imieniny przyjaciółki w Petrze i zostawała u
niej na noc. W zasadzie to niedaleko,ale Rafael sam poprosił matkę
żeby nie wracała po ciemku. Nadarzała się więc idealna okazja...
Jestem przeszczęśliwa, gdyż okazało się, że zdałam maturę,juu-huuu :D
Wimbledon się zaczął a ja znowu cała się trzęsę. Rafa-Novak możliwe w 4 RUNDZIE. Ludzie, ratujcie mnie.
Do piątku :*
Gatique
Gratulacje :)
OdpowiedzUsuńAle chyba coś Ci się pomieszało... Gdzie przeczytałaś, że mogą się spotkać w 4 rundzie, skoro są w oddzielnych połówkach drabinki?! Rafa otwiera pierwszą ćwiartkę DOLNEJ części, natomiast Novak, jako pierwszy rozstawiony, jest w pierwszej ćwiartce GÓRNEJ części. Czwartą rundę akurat Nadal powinien przejść z palcem w nosie, bo w jego okolicach nie widzę groźnych rywali. Później jedynie może być gorzej, bo dolna połówka nieźle obsadzona - Federer, Murray, Berdych... Ale u Djoko nie lepiej - kogo my tam mamy... Stachu (trauma z RG), Samuraj Nishikori...
A Jurek oczywiście już odpadł, a wszyscy typowali, że ten cały Ilhan to będzie spacerek, dobre wejście w turniej i tego typu synonimy... Niektórzy nawet przed turniejem obstawiali, że zajdzie dalej niż Aga, więc w komentarzu pod artykułem na Sportowych Faktach bodajże, ktoś nabijał się: "To co? Jutro rowerek z Hradecką?".
No dobra, przechodzę do rozdziału, bo jak zwykle się rozgadałam i zaczęłam od końca :D
Kinga postanowiła chrzanić zakład z Giselą (która troszkę charakterkiem przypomina mi przyjaciółki "mojej" Any) i brać sprawy w swoje ręce... Idealna okazja, Boooże, już się boję! ;D
Do piątku :*
A, nowy rozdział u mnie, zapraszam!
Gratuluję! :3
OdpowiedzUsuńNiestety nie pomogę, bo nie mam pojęcia, o co chodzi. No, bo to tylko ja!
Zaczyna być coraz goręcej! Może w końcu to zrobią, kto wie? Skoro Kinga tak czeka...
Teraz do głowy przyszła mi taka myśl. A co jeśli Rafa robi to wszystko ze względu na zemstę? Może chce pomścić Fernando? Nie, mam nadzieję, że on taki nie jest! Bo jeśli jest, będzie miał do czynienia ze mną!
Pozdrawiam, karmeeleq.:)
Nie dogaduję się z komentowaniem moblilnym. Już drugi komentarz się nie opublikował ;/
OdpowiedzUsuńAle tak: przede wszystkim gratuluję zdania matury!
Co do rozdziału, to długo nie potrwa. W końcu wyniknie z tego coś gorącego, chemia wisi w powietrzu! "Aż się zastanawiałam czy ręce mu nie przyrosły do jej tyłka" - epickie! ;]