Tekst

wtorek, 30 czerwca 2015

1.12 Zadbam o Ciebie...

Rano,zaraz po obudzeniu żadne z nas nie wracało do tego,co stało się wczoraj w nocy. Chociaż tak naprawdę wydarzyło się niewiele. Gdy tylko się obudziłam i zobaczyłam śpiącego na prawym boku Hiszpana uśmiechnęłam się. Dzień od razu nabiera kolorów.
*

-­ Spałaś z nim?!-­ musiałam odsunąć telefon od ucha,gdy Gisela wydała z siebie podniecony pisk,a po chwili krzyknęła tryumfalnie-­ Wiedziałam!
-­ Owszem,spałam-­ przytaknęłam.
-­ No,to wszystko jasne. Lecę poszukać po sklepach kajdanek!
-­ Nie nie,nie tak szybko-­ uprzedziłam ją-­ Była mowa o uprawianiu seksu,a nie o spaniu w jednym łóżku.
-­ Czyli wy nie...
-­ Nie.
-­ Szkoda-­ westchnęła zawiedziona.
-­ Ale...pocałował mnie!-­ szepnęłam wchodząc dla pewności do łazienki.
-­ No coś ty?!-­ wykrztusiła.
-­ Naprawdę. Wczoraj w kuchni. Ale stwierdził,że go poniosło.
-­ Jasne,poniosło-­ mruknęła-­ No,to pracuj nad tym!Muszę kończyć,na razie!
-­ Jasne. Cześć!
W salonie był włączony telewizor,jednak Rafael w ogóle nie zwracał ma niego uwagi,bo zawzięcie z kimś pisał. Co chwilę słychać było dźwięk przychodzącej wiadomości. Mina mi zrzedła,gdy zdałam sobie sprawę,że adresatką wiadomości może być Caroline.
Usiadłam obok niego na sofie i udałam,że bez reszty pochłonęła mnie telenowela i nie zauważyłam,z jakim uśmiechem reagował na kolejne SMS-y. Byłam coraz bardziej wkurzona. W końcu podniósł głowę i spojrzał na mnie. Spojrzałam na niego pytająco powstrzymując się od komentarza. Chrząknął znacząco.
-­ Chciałbym cię o coś zapytać.
Będziesz moją dziewczyną?Czy kochasz mnie tak samo jak ja ciebie?Pozwolisz mi zdjąć z ciebie tą bluzkę?
-­ Opanuj się idiotko!-­ zganiłam w myślach samą siebie-­ On przed chwilą prawdopodobnie pisał z Woźniacką.
-­ Tak?-­ spytałam lekko drżącym głosem.
-­ Nie miałabyś nic przeciwko,gdyby wpadło do nas paru znajomych?
Jak to ładnie brzmiało-nas.
-­ Chodzi ci o Titina,Titsa i resztę?
Titin i Tuts byli członkami jego ekipy,zajmowali się kolejno fizjoterapią i przygotowaniem fizycznym. Poznałam ich wtedy na plaży. z nich goście.
-­ Hm,nie-­ odrzekł z zakłopotaniem-­ Chodziło mi o Feliego i Marca Lopezów,Pico i Nando
-­ Verdasco?-­ pisnęłam.
Zaśmiał się krótko.
-­ Przecież umiesz sobie z nim poradzić.
-­ Nie o to chodzi-­ powiedziałam z zawstydzeniem wspominając incydent z Rzymu-­ Po prostu...nie wiem czy nie będzie się za to jakoś mścił.
-­ Boisz się go?
-­ Boję się tego co on może zrobić.
-­ Nie martw się-­ powiedział delikatnie, z wahaniem dotykając mojej dłoni-­ Zadbam o ciebie
Pogłaskał palcem moje kostki a ja podziękowałam mu uśmiechem.

*

Chłopaki byli na miejscu już o piętnastej. Rafael stwierdził,że to trochę za wcześnie,bo zaplanował,że wieczorem pójdziemy wszyscy do jednego z najmodniejszych klubów na Majorce-”Bauxy”,ale nie prostestował. Fernando się do mnie nie odezwał,jedynie skinął mi głową na powitanie. Widocznie wciąż przeżywał tamto upokorzenie.
Zjedli z nami spóźniony obiad i usiedli w salonie grając na PS3. Chcieli mnie wciągnąć w „Need4Speed”,ale odmówiłam i zaszyłam się w swojej sypialni dzwoniąc do Mariny(i Spencera przy okazji) oraz do rodziców,a potem jeszcze raz do Gi.
-­ Wiesz kto właśnie siedzi u Rafy w salonie?-­ zaczęłam celowo się ekscytując.
-­ Hm...Shakira wpadła do przyjaciela na herbatkę?A może to Jennifer Lopez z propozycją wspólnego teledysku?Tak,to dobry pomysł na reaktywację kariery-­ stwierdziła zgryźliwie.
-­ Właściwie to jest Lopez,a nawet dwóch,ale oboje są płci męskiej. I nie,na szczęście to nie jest Shakira
-­ Więc kto?-­ dopytywała się podekscytowana.
-­ A czy nazwisko Juan Monaco coś ci mówi?
-­ Żartujesz?!
-­ Serio.On,Marc,Feli i Nando
-­ Słynny kobieciarz Verdasco,któremu ośmieliła się oprzeć niejaka Kinga Kolat?
-­ Tak,ten sam-przewróciłam oczami.
Chichot po drugiej stronie.
-­ Odzywa się do ciebie?
-­ Nie
-­ Kolejny chichot. Zaczynało mnie to irytować.
-­ Idę powiedzieć Pico,że dzwoniłaś,to pa.
Rozłączyłam się zanim zdążyła coś powiedzieć. Nic nie mam tu już do roboty.
Chłopaki w salonie śmiali się coraz głośniej. Gdy stanęłam w progu,Rafael obrócił się w moją stronę.
-­ O,już jesteś?-­ uśmiechnął się i odsunął,by zrobić mi miejsce obok siebie-­ Może jednak z nami zagrasz?
Pokręciłam przecząco głową.
-­ Zapomniałam ci powiedzieć,że wybieram się na zakupy-­ wyjaśniłam
Kiedy wiązałam sandały,usłyszałam zza ściany głos Fernando:
-­ Przy okazji,nie masz nic przeciwko jeśli wybierze się z nami dziś wieczorem Jarah?Ma sesję w Palmie,więc zaproponowałem jej wspólny wieczór
Jarah?Co za Jarah?Z kontekstu rozmowy wynikało,że to jakaś modelka. No tak,Verdasco najczęściej usidla modelki.
-­ Jaaasne,czemu nie-­ odpowiedział z lekkim wahaniem Rafa.
Super. Będą mieli w „Bauxie” plejadę WAG's.

*

Kupiłam świetną sukienkę na dzisiejszy wieczór. Seksowna,czarna mini z głębokim wycięciem z przodu i z tyłu oraz srebrnym pasem pod biustem. Mam nadzieję,że Rafie się spodoba. Jak się tak głębiej zastanowić to przez te kilka dni żyliśmy ze sobą niemalże jak para. I to będąca w związku od kilku lat. Powiedziałam sobie stanowcze „Teraz albo nigdy!”Pieprzyć zakład. Jutro rano,kiedy chłopaki się porozjeżdżają porozmawiam z nim. A tak właściwie wspomniałam,że dziś też śpimy razem?No więc dzisiaj też śpimy razem. Ale to ze względu na gości oczywiście. Już słyszę co gadają między sobą.
Bauxa” to dosyć nowoczesny klub,ale z zachowanymi elementami staromodnego wystroju. Są tu niektóre ściany pokryte cegłą,w tym element przy barze,a niektóre pomalowane po prostu na biało. Parkiet robi duże wrażenie. Jest wielka kula dyskotekowa i stanowisko DJ-a,a podłoga wygląda jak podświetlana!
Imprezę zaczęliśmy około dwudziestej pierwszej,natomiast Jarah przybyła godzinę później. Była Amerykanką z hawajsko-koreańskimi korzeniami. Połączenie imponujące.
Fernando obmacywał ją praktycznie w tańcu non stop. Aż się zastanawiałam czy ręce mu nie przyrosły do jej tyłka. Robił to trochę na pokaz. Zwłaszcza żebym zobaczyła co straciłam. Kiedy sączyłam drinka na fotelu w kącie przysiadł się się do mnie.
-­ Co,znudziło ci się obmacywanie swojej dziewczyny?-­ spytałam zaczepnie
-­ Może. Chciałem cię tylko o coś zapytać.
-­ Pytaj-­ wzruszyłam ramionami. Wiedziałam o co zapyta.
-­ Dlaczego mi to zrobiłaś?
Odstawiłam drinka
-­ Czemu cię to interesuje?!-­ przekrzykiwałam muzykę dudniącą we wnętrzu.
-­ Powiedzmy,że lubię wiedzieć za co obrywam.
-­ Więc za twoją nachalność. Powiedziałam „nie” a ty nie potrafiłeś tego uszanować. To był najlepszy sposób.
Pokiwał głową i podniósł się z fotela.
-­ Przykro mi,że to tak się skończyło!-­ krzyknął na pożegnanie.
-­ Masz czego żałować!-­ odkrzyknęłam,jednak on zniknął w tłumie tańczących. Dopiłam drinka do końca i poszłam rozejrzeć się za Rafaelem,jednak po raz kolejny dało o sobie znać przyciąganie magnetyczne. Po prostu szłam a on złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
-­ Kogo szukasz?-­ spytał
-­ Ciebie-odparłam.
-­ Czemu nie siedzisz z Jarah?
-­ Nie widziałeś jak Fer ją obmacuje?Nie ma kiedy. Poza tym-­ spuściłam wzrok-­ Ona...zachowuje się dziwnie. Krzywo na mnie patrzy
Nie żeby mi było specjalnie przykro z tego powodu.
Rafael objął mnie w talii i zmusił do kołysania na boki,bo akurat zaczął się jakiś wolny kawałek.
-­ Nie przejmuj się nią-­ szepnął mi do ucha. A przynajmniej próbował,bo wszędzie panował hałas i było to po prostu niewykonalne-­ Jest zazdrosna,bo jesteś od niej znacznie ładniejsza.
Zarumieniłam się aż po cebulki włosów. Na szczęście światła dyskotekowe skutecznie to zamaskowały.
-­ Dziękuję-­ odparłam po prostu.
Wtedy spojrzał na mnie z czułością w oczach i miałam wrażenie,że znowu mnie pocałuje. Była to jednak utopia,bo w miejscu publicznym na pewno by tego nie zrobił. Widziałam natomiast jak bierze głęboki oddech:
-­ Jesteś po prostu najpiękniejszą kobietą na tej sali.

*

Wróciliśmy grubo po północy i po prostu padałam z wycieńczenia. Wprawdzie jestem przyzwyczajona do wysiłku fizycznego,ale byłam zwyczajnie zmęczona długim dniem. Zmusiłam się jednak,żeby wziąć prysznic i ubrać się w top i spodenki zamiast koszuli nocnej,bo świadomość tego że znów będziemy spać razem kazała mi dbać o wygląd,a poza tym byłam sama z pięcioma facetami i nie chciałam żeby zobaczyli więcej niż powinni.
Wszyscy byliśmy trochę wstawieni,a najbardziej Feliciano i Fernando,którzy położyli się razem w „moim” łóżku. Mam tylko nadzieję,że go nie zarzygają.
Chociaż w sumie...wtedy znów spalibyśmy razem. To nie byłoby takie złe. Ale może lepiej nie kusić losu.
Rano,gdy się obudziłam Rafaela obok mnie nie było. No tak,jest dziesięć po dziewiątej,poszedł na trening. Niby nic,ale zaimponowało mi to,z jaką obowiązkowością podchodzi do życia zawodowego. Wczoraj imprezowaliśmy całą noc,a on mimo tego wstał na poranny trening,chociaż mógłby tego nie robić. Ten człowiek jest prawdziwym mistrzem.

*

Gdy chłopcy pojechali każdy w swoją stronę,my z Rafą postanowiliśmy spędzić kolejny piękny dzień na plaży w Porto Cristo,tym razem tylko we dwoje. Podczas tych kilku dni opaliłam się bardziej niż przez całe życie,więc moja skóra w połączeniu z białym bikini robiła imponujące wrażenie. Zdaje się,że i Rafael to docenił mówiąc,że pięknie wyglądam w tym kostiumie. Prędzej czy później to coś,co wisi między nami musi wybuchnąć,bo tak dalej być nie może. Dziś wieczorem postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Jak się okazało,Maribel szła dziś na randkę,a Ana Maria pojechała na imieniny przyjaciółki w Petrze i zostawała u niej na noc. W zasadzie to niedaleko,ale Rafael sam poprosił matkę żeby nie wracała po ciemku. Nadarzała się więc idealna okazja...

Jestem przeszczęśliwa, gdyż okazało się, że zdałam maturę,juu-huuu :D
Wimbledon się zaczął a ja znowu cała się trzęsę. Rafa-Novak możliwe w 4 RUNDZIE. Ludzie, ratujcie mnie.
Do piątku :*
Gatique

3 komentarze:

  1. Gratulacje :)
    Ale chyba coś Ci się pomieszało... Gdzie przeczytałaś, że mogą się spotkać w 4 rundzie, skoro są w oddzielnych połówkach drabinki?! Rafa otwiera pierwszą ćwiartkę DOLNEJ części, natomiast Novak, jako pierwszy rozstawiony, jest w pierwszej ćwiartce GÓRNEJ części. Czwartą rundę akurat Nadal powinien przejść z palcem w nosie, bo w jego okolicach nie widzę groźnych rywali. Później jedynie może być gorzej, bo dolna połówka nieźle obsadzona - Federer, Murray, Berdych... Ale u Djoko nie lepiej - kogo my tam mamy... Stachu (trauma z RG), Samuraj Nishikori...
    A Jurek oczywiście już odpadł, a wszyscy typowali, że ten cały Ilhan to będzie spacerek, dobre wejście w turniej i tego typu synonimy... Niektórzy nawet przed turniejem obstawiali, że zajdzie dalej niż Aga, więc w komentarzu pod artykułem na Sportowych Faktach bodajże, ktoś nabijał się: "To co? Jutro rowerek z Hradecką?".
    No dobra, przechodzę do rozdziału, bo jak zwykle się rozgadałam i zaczęłam od końca :D
    Kinga postanowiła chrzanić zakład z Giselą (która troszkę charakterkiem przypomina mi przyjaciółki "mojej" Any) i brać sprawy w swoje ręce... Idealna okazja, Boooże, już się boję! ;D
    Do piątku :*
    A, nowy rozdział u mnie, zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję! :3
    Niestety nie pomogę, bo nie mam pojęcia, o co chodzi. No, bo to tylko ja!
    Zaczyna być coraz goręcej! Może w końcu to zrobią, kto wie? Skoro Kinga tak czeka...
    Teraz do głowy przyszła mi taka myśl. A co jeśli Rafa robi to wszystko ze względu na zemstę? Może chce pomścić Fernando? Nie, mam nadzieję, że on taki nie jest! Bo jeśli jest, będzie miał do czynienia ze mną!
    Pozdrawiam, karmeeleq.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie dogaduję się z komentowaniem moblilnym. Już drugi komentarz się nie opublikował ;/
    Ale tak: przede wszystkim gratuluję zdania matury!
    Co do rozdziału, to długo nie potrwa. W końcu wyniknie z tego coś gorącego, chemia wisi w powietrzu! "Aż się zastanawiałam czy ręce mu nie przyrosły do jej tyłka" - epickie! ;]

    OdpowiedzUsuń